Punkt widzenia, czyli o tym jak polubiłam chodzenie na bosaka


Przebiegam przez plac zabaw i kątem oka widzę dzieci biegające po chodniku na bosaka - serio? Ja rozumiem w piasku, ale żeby puszczać dzieci bez butów po chodniku? Kiedy widzę dzieci kąpiące się w miejskich fontannach aż się wzdrygam. te tysiące bakterii, grzybów i cholera wie czego jeszcze. Nigdy w życiu nie zgodziłabym się na to aby moje dzieci były narażone na te potencjalne zagrożenia. Siadam obok fontanny i głaszczę coraz większy brzuch "maluszku wybacz, ale nie skorzystasz z tych wątpliwych atrakcji". Uciekam stąd nie mogę patrzeć na te biedne dzieci i ich bezmyślnych rodziców...

Minęło kilka lat i nagle mój punkt widzenia uległ drastycznej zmianie. Gabinowski biegnie i wskakuje na jedno z tryskających z ziemi źródełek. Jego śmiech słyszą wszyscy dookoła, a ja patrzę się i kompletnie nie rozumiem czemu uważałam, że to kiepski pomysł? Moje początkowe wątpliwość co do posiadania butów zmniejszały się wprost proporcjonalnie do wieku dziecioli :) 
 Kiedy Nelka nauczyła się chodzić bardzo szybko uświadomiła mi, że jej ulubiony sposób poruszania się to ten "bez butów". Młoda to dziecko lasu. Najlepiej czuje się bez zbędnego balastu, za który uważa buty. Nawet kamyki jej nie są straszne :) Po placu zabaw najczęściej śmiga z gołymi nogami jeśli tylko pogoda na to pozwala. Ja sięgnęłam po mądrą literaturę i wiem, że moja córka wiec co dla niej najlepsze. 

Zalet maszerowania na bosaka jest całkiem sporo:

- w stopie znajduje się ponad 70 tysięcy zakończeń nerwowych. Chodząc na bosaka stymulujemy nasz układ dzięki naciskom gołych nóg o twardą powierzchnię;

- naturalny masaż, a kto nie lubi masowania stóp;

- wzmacnianie więzadeł oraz stawów dzięki intensywniejszej pracy stóp;

- koryguje płaskostopie;

- hartujemy nasz organizm;

- to najlepszy relaks dla naszych stóp :)

Uważajcie, bo dzieciole twierdzą, że to uzależnia :)











Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. I my szalejemy na bosaka. Bo przyjemnie, zdrowo, wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zmieniłam podejście odkąd córa 14m. namiętnie ściąga buty i wkłada je do buzi, bo skoro już wszelkie zarazki z podłoża i tak pochłania, to na samych stópkach już nie zaszkodzą. Tam gdzie wiem, że raczej się nie skaleczy, to pozwalam jej polatać na bosaka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie lubię chodzić boso, ale to tylko z tego względu, że wiecznie jest mi zimno w stopy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Tylko błagam Cię, błagam z całego serca - nie biegajcie boso po ukwieconych łąkach. Wiesz, ile gniazd os jest w ziemi? I jak niebezpieczne może być wdepnięcie w takie cudo... No dobra, koniec zrzędzenia :-). Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)