1000 złotych na dziecko a Ty i tak narzekasz!



Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o pomyśle naszych rządzących, którzy postanowili dać szansę na płatny macierzyński pomyślałam sobie "nie ma szans". Polska przyzwyczaiła mnie do tego, że rodzicom i ludziom potrzebującym rzuca się ochłapy.Stawki są żenująco niskie, a papierkologia powoduje, że spora część ma ochotę to wszystko rzucić w cholerę. Słynne becikowe to istna droga przez mękę. Sprawdzają cię tak jakbyś przynajmniej naraziła się CBŚ, ale tysiąc jest, więc na szczepionki będzie albo i nie...

Kolejny etap wspierania polityki rodzinnej od 2016 roku wejdzie w życie. Kobiety pracujące bez umowy, studenci oraz mamy, które właśnie są na bezrobociu dostaną wsparcie finansowe w wysokości tysiąca złotych przez pierwszy rok życia dziecka. Wydawałoby się, że nareszcie zaczyna coś się dziać. Politycy wreszcie pomyśleli o polityce prorodzinnej, która powiedzmy sobie szczerze to kpina! I co się dzieje? Zalew narzekających! Najczęstszy zarzut to "płodność u patologii". Mam ochotę krzyczeć. Czy my zawsze musimy widzieć świat w czarnych barwach? Wrzucić wszystkich do jednego wora? Cholera spójrzcie na inne kraje europejskie. W większości zasiłek jest powszechny niezależnie od statusu finansowego rodziny. Co miesiąc dostają wsparcie finansowe na dziecko do czasu ukończenia przez nie 18 roku życia lub do 23 jeżeli kontynuuje naukę. Więcej informacji znajdziecie tu - klik.
Ludzie skąd w Was ta złość i doszukiwanie się złych stron absolutnie we wszystkich? Gadacie, że nie ma polityki prorodzinnej, a kiedy coś się dzieje w tym kierunku to biadolicie, że znowu źle.

Spojrzałam na swoje środowisko. Wkoło mnie pełno mam, które pracują na tzw. umowie śmieciowej. Ten tysiąc chodź brzmi śmiesznie bardzo im pomoże przez pierwszy rok życia dziecka. Ja wiem, że za chwilę usłyszę,ale co po roku? No cóż Państwo daje ciała z placówkami dla maluszków, listy oczekujących na żłobek opiewają na prawie 200 dzieci, ale cofnijcie się wstecz 5 lat. Żłobków było jeszcze mniej, urlop macierzyński tylko dla mam na etacie lub prowadzących własną działalność w dodatku trwający jedynie 20 tygodni. Widzę, że system się zmienia i tak zamierzam dostrzegać w tym plusy.

Nie chrzań, że patologia się ucieszy. bo ten tysiąc trafi też do wielu potrzebujących rodzin.
Nadal jestem daleka od chwalenia rządzących, ale zdecydowanie bardziej mam dosyć tych cholernych zrzędzących, którym nikt nigdy nie dogodzi. Czy ten tysiąc przekonałby mnie do zajścia w ciążę? Nie, jednak widzę światełko w tunelu i już 500 zł na drugie i kolejne dziecko na pewno przyspieszyłoby moją decyzję o kolejnym maluchu :)

Skrytym zrzędzącym mówię głośne "NIE", a tysiącowi zdecydowane "TAK".

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. To prawda,że w innych krajach rodziny mają duże wsparcie finansowe,tam kobiety mogą spokojnie zająć się domem i dzieckiem,nie muszą się martwić o jutro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska mam nadzieję kiedyś je dogoni:) Ale tego doczekają już nasze dzieci:)

      Usuń
  2. Och, studiująca mama dziękuje Ci za ten post :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)