5 irytujących zachowań z którymi musi się zmierzyć mama


Pewne rzeczy chyba już nigdy się nie zmienią. Mentalność starszych osób, które zazwyczaj są przekonane o swojej nieomylności i złote rady dawane tak chętnie zwłaszcza młodym mamom. Do tego chyba się już przyzwyczaiłam, uśmiecham się uroczo i kiwam głową. Każdy odchodzi szczęśliwy w swoją stronę i szybko zapomina o danym wydarzeniu. Pani chciała mi pomóc choć ja wcale o to nie prosiłam, ale rozumiem jej dobre intencje. Jednak są pewne zachowania, które powodują że mam ochotę mocno kopnąć w kostkę osobę, która wtrąca się w najmniej odpowiednim momencie.



Sytuacja numer jeden.

Pchasz przed sobą mozolnie wózek, odpowiadasz na tysiąc jeden pytań pt."mamuś a co to? A dlaczego? A kupisz mi?".  Nagle Twoje dziecko widzi najbardziej interesującą rzecz w sklepie i pędzi przed siebie. Ty zastanawiasz się czy rzucić zakupy i gonić dziecko czy jednak jechać niczym samolot po pasie startowym ze swoim koszykiem. Manewrujesz, biegniesz i wreszcie go doganiasz. On szczęśliwy, Ty łapiesz oddech i zaczynasz tłumaczyć, że nie można się oddalać i wtedy właśnie pojawia się ktoś uprzejmy: "nie uciekaj mamie, bo Cię zabiorę"
Naprawdę? Ty tłumaczysz dziecku, że to niebezpieczne, a jakiś dziwny typ zaczyna Ci straszyć dziecko. Ono zaczyna płakać, kompletnie cię nie słucha, a typek z uśmiechem pełnym satysfakcji odchodzi dumny z siebie jak paw. Człowieku odwal się i nie strasz dziecka!

Sytuacja numer dwa.

Maluchy bawią się w piaskownicy, nagle jedno z dzieci zaczyna sypać piaskiem. Tak, tak niestety to Twój maluch jest sprawcą zamieszania. Podchodzisz i tłumaczysz, a wtedy spod ziemi pojawia się tzw. policjant piaskownicy. Wchodzi ci w pół zdania i zaczyna pouczać malucha. Hallllo czy ktoś mnie widzi! Ja jego mama właśnie mówię mu, że nie wolno. Czy naprawdę uważasz, że zrobisz to lepiej?

Sytuacja numer trzy.

Scena histerii może zastać nas wszędzie :) Dzieci mają szósty zmysł i zazwyczaj zaczynają wpadać w szał w największych skupiskach ludzi. Kiedy Ty w głowie liczysz do 10 i stajesz na głowie, próbując dowiedzieć się o co chodzi i jak możesz pomóc. Tak dokładnie wtedy do wózka lub przez ramię zagląda Ci jakaś cholernie uprzejma osoba. Robi słodki dziubek i się zaczyna:
- Nie płacz kochanie, bo jesteś brzydki.
- Oj, oj, co się stało.
- Nununu nie krzycz, bo to bardzo nie ładnie.
Chyba nic mnie bardziej nie wkurza jak wtrącanie się do uspokajania dziecka. Czy to nie jest oczywiste, że do płaczącego malucha naprawdę to nie dociera. A dla jego mamy stanowi to prawdziwą płachtę dla byka. W takim momencie sama mam ochotę zacząć wyć!

Sytuacja numer cztery.

Właśnie zaczyna się na nią sezon. Niesłychane jak wraz z jesienią coraz więcej ludzi interesuje się ubiorem naszych dzieci. Twój maluch biega jak szalony, więc ma na seterek. Nagle czujesz na sobie wzrok i to pytanie "proszę Pani chyba trochę za zimno". Drugi typ czepia się czapeczek. Ale są też tacy, którzy niby nie chcą skrytykować, ale jednak im nie wychodzi: "ja nie chcę źle wróżyć, ale zmarznie" lub czarna wersja "ja nie chcę Pani zwracać uwag,i bo mama wie najlepiej, ale żeby to się nie skończyło szpitalem". Nie wytrzymałam i odpowiedziałam, że jak nie chce to niech nie mówi :)

Sytuacja numer pięć.

Nie ma konkretnego miejsca jednak zdarza się nagminnie każdej matce. Nie wiem o co w tym chodzi, ale mam wrażenie, że spora grupa dorosłych myśli, że dla dzieci słowa mamy się nie liczą. Ale jak powie je obca osoba to nagle nasze dziecko zostanie oświecone. Serio? Dzieciaki to naprawdę mądre, małe osóbki, czy dla Was ma większe znaczenie słowo obcej osoby? Kiedy tłumaczę coś dziecku, a Ty wchodzisz mi w słowo i powtarzasz dokładnie to samo co ja to uwierz mi, że najlepiej będzie jak pójdziesz sobie dalej. Mamy wiedzą co robią, a dzieci nie są głupie i nie trzeba im czegoś powtarzać po dwa razy!

A Was co najbardziej irytuje?:)

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Oooch, pierwsza sytuacja... Dokładnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. No ciekawa jestem jak to będzie. Jeszcze nawet nie raczkuje moja pociecha ale czas szybko leci. Pewnie nawet się nie zorientuję gdy zacznie wszędzie biegać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba w dziwnym miejscu zyje bo mam 3 dzieci i nigdy zadna z sytuacji mnie nie spotkala :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)