Nocne odstawienie od piersi


Nadszedł ten moment kiedy karmienie noce zaczęło być dla mnie mocno uciążliwe. Nela skończyła 30 miesięcy i z tej okazji postanowiłam pożegnać nasze nocne schadzki na małe co nie co. Poczułam, że to odpowiedni czas dla naszej dwójki. Młoda nie potrzebowała już mojego mleka, bo pragnienie chętnie gasiła również wodą. Budziła się co 2/3 godziny i wędrowała do nas, więc rano wyglądałam jak zombie. Jednym słowem nadszedł czas rozmowy z młodą :)

Przed wieczornym usypianiem rozmawiałam z Nelą i wytłumaczyłam jej, że moje piersi są zmęczone. Potrzebują czasu na odpoczynek żeby w ciągu żeby rano miały siłę dać młodej mleko. Nelka jest mądrą dziewczynką i wszystko doskonale rozumie, więc powiedziała, że rozumie. Szybkie "dobranoc" i poszła spać. Rozmowa, rozmową, ale ona przywędrowała do mnie za 3 godzinki. Rozespana i pragnąca się przytulić. Kiedy usłyszałam "mamusiu daj cycy" spokojnie wytłumaczyłam, że one śpią. No cóż, moja córka postanowiła je obudzić krzycząc i pokazując co ona o tym myśli. Głaskałam i tuliłam, a młoda odpuściła i zasnęła wtulona we mnie.
 Odstawienie od piersi stanowi swego rodzaju proces. Przynajmniej tak było w naszym przypadku. Starałam się przygotować moje dziecko na brak nocnych posiedzeń przy piersi.

Pierwsza i trzecia noc była najgorsza. Budziła się kilkakrotnie, kłóciła się o swoje. Czułam się jak najgorsza matka świata, ale czułam całą sobą, że kiedy odpuszczę zrobię jej mętlik w głowie. Sama zresztą sobie też. Duża dawka bliskości, rozmów i po 5 dniach wreszcie cieszyłam się pierwszą przespaną nocą.

Dlaczego właśnie teraz? Upały się skończyły, więc gospodarka wodna nie będzie zaburzona. W ciągu dnia w większości czasu jesteśmy same, więc mamy czas tylko dla siebie. Nie chciałam uciekać nocą, postanowiłam być przy niej podczas pierwszych nocy bez piersi.

Od czasu odstawienia minęło 10 dni, czy żałuję? Absolutnie nie. Zawsze podkreślałam to, że pożegnamy się z nocnym karmieniem wtedy kiedy poczujemy, że jest to odpowiedni czas. Dziecko kłóci się o swoje przyzwyczajenia, chce być blisko, a to właśnie dawało Neli nocne karmienie. Teraz noc spędzamy słodko śpiąc i o dziwo młoda wpada do naszego łóżka dopiero nad ranem :) Jestem wypoczęta, młoda szczęśliwa, a piersią cieszy się w ciągu dnia :)

Pożegnanie nocnych karmień nie poszło jak po maśle, ale kiedy pytam Nelę co robimy nocą słyszę:

- Ja z Gabrysiem śpimy sobie, Ty z tatusiem też sobie śpicie. No i nasze cycusie też sobie śpią.

Cieszę się nocą bez kilku pobudek :)

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)