To czego nie dostrzegasz


Żyjemy w ciągłym biegu. To chyba taki nawyk większości dorosłych, że wszystko trzeba robić biegnąc. Doba kurczy nam się coraz częściej i biegniemy. Rano w pędzie szybki prysznic, kawa nie wypita nawet do połowy i ciągłe "szybciej, szybciej nie mamy czasu". Spodnie, bluzka, buty i biegusiem do przedszkola. Nie wiem dlaczego tak jest, ale dzieci nie lubią się spieszyć. Chodź biegają odkąd tylko otworzą oczy kiedy naprawdę się trzeba sprężyć zaczynają absolutnie wszystko rozciągać w czasie. Już widzę jak wskazówki zegara przyspieszają, a on właśnie dziś postanowił nauczyć się sznurować buty...

Kiedy wychodzimy biegnie przed siebie i nagle przejęty kuca na chodniku:

- Mamuś zobacz, ten robaczek chyba się zgubił.
- Nie kochanie on sobie tu spaceruje.
- Mamo, ale mogą go rozjechać auta, musimy mu pomóc!

Co robimy? Zamiast szybko iść do przedszkola szukamy odpowiedniego liścia. Trzeba uratować robaczka przed kołami nadjeżdżającego auta. Misja zakończona sukcesem! Pajączek uratowany, a Gabinowski dumny z siebie maszeruje dzielnie do przedszkola. Dotarliśmy na czas.

Maszeruje z Nelą na spotkanie. Młoda upiera się na swój wózek z lalkami. Już wiem, że spacer znacznie się wydłuży. Co kilka kroków zatrzymuje się i poprawia swoje dziewczyny, całuje je w czółko i śpiewa im piosenki:

- Neluś chodźmy szybciej, bo się spóźnimy.
- Mamuś, ale one będą płakać!
- Kochanie nie będą one się zdrzemną w wózeczku.
- Nie, one chcą oglądać i ja muszę im mówić, bo będą płakać.

Zwalniam i obydwie zaczynamy opowiadać lalom wszystko co widzimy dookoła. Widzę ten rumieniec radości na jej twarzy. 

Ostatnio przekopałam pół piaskownicy w poszukiwaniu zakopanego resoraka i konika z McDonald'saDla mnie to tylko pierdoły, a dla nich dwa odnalezione skarby. Coraz częściej dostrzegam te nic nie znaczące dla nas szczegóły.

Czas nie ma dla nich znaczenia, dzieci chcą pokazać nam świat, składający się z ich małych radości. Dlatego wstaję wcześniej i uczę go wiązać te buty, pomagam robakom i wracam się przez połowę osiedla w poszukiwaniu zagubionej zabawki z jajka Kinder. Dla nas to nic nie znaczące pierdoły, a dla dziecka super ważne rzeczy. Nie bagatelizuję ich potrzeb, bo chcę aby wiedzieli, że ich potrzeby są tak samo ważne jak te nasze dorosłe. To tylko kilka minut dla mnie! Czy nie warto chodź na chwilę zastopować i uszczęśliwić tego małego człowieka?

Nie pędzę, zwalniam swoje tempo i dostosowuję je do dziecioli :)









Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. i tak wszyscy powinniśmy, nie pędzić, tylko zwolnić tempo i dostosować je do dzieci.. ja niestety nie potrafię.. albo po prostu na razie nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)