W poszukiwaniu skarbów


Po straszliwych upałach wreszcie mam czym oddychać :) Uwielbiam ten powiem chłodniejszego powietrza, czas kiedy kiedy wreszcie mogę się otulić cieplejszym swetrem i wpakować się pod kołdrę z kubkiem gorącej zielonej herbatki :) Na dworze spędzamy mniej czasu za to własnie teraz zbieramy wszelkie cuda do naszego kuferka dobrodziejstw :) Prawie jak Pan robótka przygotowujemy swój warsztat na gorsze dni, kiedy będziemy czas spędzać w większość w domu...

Dzieciole uwielbiają bawić się w poszukiwaczy skarbów. Zabraliśmy więc hulajnogi i ruszyliśmy. Zbieraliśmy wszystko co nam wpadło w oko. Ważne, żeby nie było mokre i tym samym nie zgniło czekając na swoją kolej w procesie twórczym :) Masa żołędzi, liści , iglaków i jeszcze raz liści. Mamy kilka kamyków, jabłek i kaczych piórek :) Oni zbierali, a ja stałam z boku i chwytałam nasze wspólne momenty. Chyba tylko dziecko potrafi się tak cieszyć ze znalezionego jabłuszka. Mam nadzieję, że ta radość nigdy im nie minie!


Odkrywają nieznane śmiejąc się głośno i wymieniając się refleksjami dotyczącymi swoich znalezisk. Czasami im zazdroszczę tej beztroski i widzenia wszystkiego w kolorowych barwach :) Naszła mnie refleksja, że to już ostatnia taka jesień. Nelka od przyszłego roku idzie do przedszkola, więc szansa na przedpołudniowe spacery odejdzie w zapomnienie. Zawsze zostają weekendy, ale to już zdecydowanie nie to samo. Dlatego korzystamy z tych wspólnych rodzinnych momentów i bawimy się w jesiennego Indianę Jonesa :)




















Już niebawem zarzucimy Was pomysłami na prace twórcze z jesienią w tle :)

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. My też się wybieramy po skarby :)
    Ps. śliczne zdjęcia
    www.alexanderkowo.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)