Weekend za miastem


Są takie osoby w naszym życiu, za którymi poszedłbyś na koniec świata. Rzuciłbyś wszystko kiedy dostaniesz telefon "proszę, przyjedź". Jestem szczęściarą, bo mam moją ukochaną bratnią duszę. Jest dla mnie jak siostra i wiem, że nie ważne gdzie, ale zawsze będziemy dla siebie najważniejsze! Kiedy dowiedziałam się, że wyprowadzają się daleko od nas miałam mieszane uczucia. Wspólna kawa i będę za 10 minut nagle nie były na wyciągnięcie ręki. Powolutku się oswajam, że przyszedł ten moment kiedy moja przyjaciółka mieszka w pięknym domu cholernie daleko...

Zaczynam dostrzegać, że odległość nie ma znaczenia! Boże dzięki Ci za telefony. Nadal możemy być "blisko" choć tak daleko. Dla mnie najważniejsze jest ich szczęście i spełnienie. Przyjaciel nie musi być zawsze obok Ciebie, może byłoby za idealnie. On musi być w Twoim sercu i umyśle. Ta nić porozumienia jest zawsze. Kiedy wsiadam do auta i ruszamy w kierunku tego białego domu czuję, że dostaję skrzydeł. Dzieci piszczą z radości, L. uśmiecha się pod nosem i jedziemy ładować akumulatory.


Weekend poza miastem uzyskał zupełnie nowy wymiar. Kawa smakuje wyśmienicie, uśmiech dzieci jest głośniejszy, a widoki przepełnione ciepłem. Wieczorne ognisko, spacer w pobliżu pięknych pól kukurydzy. Kiedy wczoraj tak stałam z kubkiem gorącej herbaty nagle zobaczyłam sarnę. Poczułam to szczęście i wiem, że tam będzie miała swoje małe i większe szczęście. A my zyskaliśmy nowe miejsce na ziemi, gdzie energię uzupełnimy na full.









Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)