Zabawa z dziećmi to nie dla mnie


Wyjdę na najgorszą matkę roku, ale co zrobić kiedy na myśl o większości zabaw z dzieciolami chce mi się... spać :) Nela ciągnie mnie za rękę i zachęca do wpakowania mojego niemałego tyłka na to miniaturowe krzesełko. Cholera nawet podczas zebrań w  przedszkolach staram się nich nie siadać! Uśmiecham się i udaję, że wcinam szpinakowe ciasto i kiedy już myślę, że uda mi się cicho zbiec moja córka radośnie dolewa mi kolejną porcję kawki. Prawie jak śniadanie u Tiffany'ego tylko w wersji dla lalki Barbie, a uwierzcie mi, że już od dawna nie mam takich wymiarów :)
Uwielbiam spędzać z nimi czas, tarzać się po podłodze, śpiewać do dezodorantu, rozmawiać o wszystkich mniejszych i większych sprawach. Spacerować możemy godzinami, jeździć na rowerze czy spędzać czas na basenie. Może nie jest ze mną tak źle, ale jak widzę górę foremek do piasku to mam ochotę schować się za ławkę. Kurczę nie cierpię tych zabaw w piaskownicy. Doszłam do perfekcji w niewchodzeniu do piachu :) Dzieciole to jednak sprytne istoty i tylko czekają na właściwy moment: "Mamuś chodź do nas". I weź tu człowieku się wykręć. Uśmiecham się od ucha do ucha i jak perfekcyjna mamusia śpiewająco odpowiadam "już lecę" :) Koszmarny piaseczek w roli głównej i show must go on. No cóż nie zostanę mamą roku, bo te zabawy mnie rozkładają na łopatki. Na szczęście L. bardzo lubi większość tych zabaw, które delikatnie rzecz biorąc mi nie leżą. Dzięki za tatusiów i ich zamiłowanie do klocków Logo oraz żyłki Boba Budowniczego :)

Jako, że mama musi sobie radzić ze wszystkim wpadłam na genialny pomysł i połączyłam zabawy dziecioli. Gabin buduje z Lego, Nela ma swoje Duplo. Razem bawią się w sklep i gotowanie, a co za tym idzie wspólnie piją herbatki :) Gabryś wkręcił Nelkę w większość swoich zabaw i odwrotnie, więc ja tańczę ze szczęścia, że pełnię rolę biernego obserwatora. Taaak jestem farciarą i moje dzieci uwielbiają się bawić razem! Alleluja :)

Zaczął się sezon przedszkolny, więc zostałam sama na placu boju z młodą. Uśmiecham się szeroko zachodząc w głowę dlaczego nie czerpię radości z tego, że po raz setny udaje groźnego lwa i dochodzę do wniosku, że to chyba całkiem normalne? Prawda? A może to tylko moje dziwne spostrzeżenie tego, że ja chyba już jestem za stara na to udawanie pacjenta badanego po raz enty. Zabawy z dziećmi to piękny czas jednak w moich oczach przede wszystkich dla nich samych :)








Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Spoko, ja też niecierpię bawić się z dziećmi :)
    Unikam tego jak ognia ;) Dobrze, że jest ich dwie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)