Reklamacja vel rzeczywistość - historia torebki Obag


Idealny prezent, moja wymarzona torebka. Kiedy dostałam ją od L. byłam w siódmym niebie, trafił w punkt :) Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie po 4 miesiącach kiedy o mały włos nie straciłam aparatu. bo uszy zaczęły wypadać z bodów torebki! Byłam przekonana, że to tylko formalność ,więc zaczęłam swoją przygodę jeszcze nie wiedząc o tym, że czeka mnie całkiem niezła przeprawa.

Pierwsza niezręczna sytuacja to otrzymanie paragonu od męża. Jasne zdaję sobie sprawę ile kosztuje torebka, ale procedura otrzymania papierka potwierdzającego zakup, który był prezentem jest naprawdę kiepska. Powędrowaliśmy do sklepu obydwoje i tam otrzymałam kubeł zimnej wody na głowę. Pani, która wcześniej była przemiła dla L. kiedy kupował torebkę nagle zrobiła się pretensjonalna i przekonana o swojej racji. Kiedy reklamujemy towar pamiętajmy przede wszystkim o tym, że mamy do tego prawo i że awantura nic tu nie pomoże. Więc kulturalnie tłumaczyłam dlaczego oddaję towar.

Otrzymałam informację, że to moja wina bo noszę za ciężkie rzeczy - halo nigdzie nie jest napisane jaki maksymalny udźwig ma torebka? Niemniej jednak nie nosiłam w niej ziemniaków. Pani zaproponowała mi również nakładki żeby uszy nie wypadały. Kiedy odmówiłam była mocno zniesmaczona. Ponownie wytłumaczyłam, że jestem mocno rozczarowana jakością i kiedy zaczyna tak się rozciągać materiał jest to ewidentna oznaka, że torebka miała wadę ukrytą. Dodatkowo torba była cała pofalowana u góry. Ponownie usłyszałam, że to moja wina, bo noszę na pewno za ciężkie rzeczy. Pani przyjęła reklamację, dając mi jasne do zrozumienia, że jej wynik nie będzie pozytywny.

Dokładnie po 2 tygodniach otrzymałam telefon od kierownika sklepu. Reklamacja oczywiście została odrzucona, ale Pani wspaniałomyślnie postanowiła dać mi 15% zniżki na nową kolekcję. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać! Dowiedziałam się, że torebka się odkształciła, bo nosiłam ją podczas upałów - zaznaczę tylko, że to typowo letnia torba. Uszy się rozciągnęły, bo nosiłam za ciężkie rzeczy. Ciągle te same argumenty niczym kompletnie nie poparte. Poczułam się oszukana. a ja bardzo nie lubię, kiedy próbuje się ze mnie zakpić. Poprosiłam więc o odpowiednie pismo z odmową przyjęcia reklamacji.

Po tygodniu od rozmowy kiedy L. podjechał po torbę oczywiście pisma nie było. Pani ekspedientka powiedziała, że dostanę maila. Aby otrzymać jakikolwiek dokument poprosił o skserowanie kartki potwierdzającej złożenie reklamacji. On nie odpuścił, więc dostał dokument. Na maila czekam do dnia dzisiejszego. Nie poddałam się i tym razem napisałam pismo powołując się na rękojmię. Bardzo ważne aby wysłać paczkę za potwierdzeniem odbioru. Tym razem nie napisałam ani maila ani telefonu. Chciałam otrzymać wszystko na papierze.

Po ponad dwóch tygodniach dostałam kolejny telefon. Otrzymałam informację, że torebka czeka do odbioru, a reklamacja jest odrzucona. Tym razem powiedziałam, że nie przyjadę po torbę i proszę o odesłanie jej wraz z pismem odmownym. Po 4 dniach otrzymałam informację, że jednak Pani nie może się doczekać pisma od zarządu i w związku z tym otrzymam nową torebkę. Bardzo się ucieszyłam pozytywnym rozwiązaniem sprawy, jednak do sklepu pozostał mi duży niesmak.

Profesjonalizm i wysoki standard dla mnie stanowi obsługa nie tylko do czasu zakupu, ale także w razie np. reklamacji. W tym wypadku czułam się jak wróg publiczny i mam nieodparte wrażenie, że taktyka reklamacji w przypadku Obag'ów polega przede wszystkim na spławieniu Klienta. Brak maila, kiedy dzwoniłam do sklepu prosząc o dokładny adres otrzymałam informację, że Pani nie zna dokładnego adresu. Byłam mocno zażenowana postawą kierownika i pracowników. Pomimo tego, że torebki są boskie ja już się nie skuszę.

Pamiętajcie, żeby walczyć o swoje i jak widać reklamacja złożona na papierze ma dużo większą moc niż ta słowna :)

P.s. Jeśli pomimo wszystko chcecie nabyć Obag'a proponuję od razu poprosić o nakładki. Ja tym razem zabezpieczyłam się, a raczej uszy torby :)

Udostępnij:

Komentarze

11 komentarze:

  1. Faktycznie żenada. Szczęśliwie nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją, ale wyobrażam sobie ile Cię to nerwów kosztowało.
    Po tym wpisie chyba już nie skuszę się na zakup tej torby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torebka jest fajna ale gdyby wiedziała jak się jej losy potoczą to bym jej nie kupiła.

      Usuń
  2. Takie zachowanie coraz popularniejsze jest chyba... Moja siostra ma w tym temacie spore doświadczenie... Zimowe (Zimowe!) kozaki ze skóry zniszczyły się po miesiącu użytkowania, a nikt nie chciał reklamacji uwzględnić, bo to "nie są buty na zimę", bo "do chodzenia po śniegu, w deszczu czy w trakcie roztopów służą... gumiaki". Bosko. Żeby nie było - nie latasz w takich kozakach po górach, kiedy śniegu po kolana, ale w warunkach miejskich, po odśnieżonych chodnikach, więc taki but nie powinien się rozkleić/przemoknąć już po miesiącu, szanujmy się! Zaproponowali jej wymianę na jakieś inne buty, więc niby nie najgorzej, ale niesmak pozostał... :/
    Podobnie rzecz się miała w H&M - jakaś biżuteria barwiła skórę czy coś takiego, kobieta nie chciała przyjąć reklamacji, dopiero wezwana kierowniczka (też wezwana z wielką łaską) stanęła na wysokości zadania i obsłużyła moją siostrę w normalny sposób. Nie wiem, może oni jakąś premię tracą przez to albo coś, więc nie są skorzy do przyjmowania? Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłaś mnie tym h&m-em, Twoja siostra musiała trafić na jakąś strasznie niedouczoną sprzedawczynię. Pracowałam tam i polityka firmy mówi, żeby sprawy w przypadku uszkodzonych rzeczy rozpatrywać na rzecz klienta. Zresztą tak jest w większości sieciówek.

      Z butami słyszałam wiele takich historii osobiście uważam, że to robienie klienta w balona i nie odpuszczam. Zawsze można powołać się na ekspertyzę rzeczoznawcy:)

      Usuń
  3. Jak takie badziewie może się podobać? Snobizm ;(
    skórzana torbę na lata..można za tą cenę kupić!!
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia kwestia gustu:) Moim zdaniem jest boską a co do snobizmu to torebka za 400 stówki chyba nie bardzo idzie z nim w parze. Swoją drogą większość porządnych i skórzanych torebek jest dużo droższa

      Usuń
    2. Ja swojego pierwszego o baga mam od 4 lat i naprawde nosse w nim ziemniaki i inne zakupy i nic sue z nim nie dzieje.a zadna skórzana torba nie wytrzymala u mjie dluzej niz rok.

      Usuń
  4. my w innym temacie (AGD), ale szykujemy się do złożenia sprawy do sądu. Brak pełnego opisu usterki w formularzu reklamacyjnym, ("ustnie wystarczy"), zbywanie klienta i arogancja. Męczymy się już kilka miesięcy i jeszcze się pewnie pomęczymy. Ale nie lubię robienia z klienta durnia. NArazie jeszcze się powstrzymuję, ale jeśli rzeczywiście do sądu dojdzie, to zrobię producentowi czarną reklamę. Czasem tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia a rzecznik konsumenta Wam nie pomoże? Umów się na spotkanie i myślę, że może coś tym uda się razem wymyślić:)

      Ps. Ja się nie mam żadnych zahamowań przed czarnym pr w przypadkach firm, które szanują klienta do czasu kiedy nie zapłacił on jeszcze za towar. A w momencie odejścia od kasy mają nas głęboko w poważaniu:(

      Usuń
  5. ja tez usłyszałam, że kolor z zimowych butów dziecka schodzi, ponieważ ich nie zaimpregnowałam...i dlatego nie mozna przetrzeć butów wilgotną ścierką? po jednym przetarciu były szare a nie czarne. pani w sklepie byla obrażona, że śmiem tę reklamację zgłaszać, ale na szczescie producent ją uznał. kasy jednak nie dostałam i musiałam wybrać inne buty choć akurat nic specjalnie nie przypadło mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że producent się poczuwał:)) Zawsze w takich sytuacjach można poprosić o bon na zakupy i poczekać aż coś Ci wpadnie w oko:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)