Wojny domowe, czyli rodzeństwo na tapecie


Kiedy decydujesz się na drugie dziecko masz w głowie obraz swojego ukochanego starszaka, który czule głaszcze młodsze rodzeństwo. Z zapałem uczestniczy w życiu rodzinnym i pieje z zachwytu nad tą małą osóbką prawie tak samo jak Ty. Nawinie myślisz, że Twoje małe dziecko nagle stanie się takie dorosłe i odpowiedzialne - w końcu ma prawie trzy lata! Będzie sielsko, jeszcze chwila i doświadczysz cudownego bytu z dwójką dzieci. Te wspólne spacerki, kiedy będziesz spokojnie cieszyć się chwilą, a Twoje pierworodne szczęście radości pomoże Ci pchać wózek... 
Haloooo tu rzeczywistość. Odkładaj wszystkie słodkie gazetki i wstąp na kawę do koleżanki z dwójką maluchów :)



Pomiędzy dzieciolami jest rocznikowo 3 lata różnicy. Zawsze uważałam ,że to idealna różnica wieku. Dla mnie, bo nie zarżnę się biegając z gigantycznym brzuchem za maluchem, który dopiero co poznaje świat i wszędzie go pełno. Dla nich, bo w niedługim czasie nawiążą nić porozumienia i będą mieli świetnego kompana do zabawy :) Nie ma co się oszukiwać różnica różnicą, ale najważniejszy jest temperament naszych dzieci :) Moje słodziaki to dwa żywioły. Swoją drogą na wspomnienie teorii, że jedno dziecko jest zawsze spokojniejsze ogarnia mnie śmiech. Jedno na pewno będzie spokojniejsze :)

Kiedy minął okres niemowlęcy u Neli, nastał okres buntu u Gabrysia :) On się wyciszył, a ona postanowiła zostać małą gangsterką :) Dzieci dokładnie wyczuwają kiedy mogą dać czadu. W końcu mama ma troszkę spokojniejszy okres, więc na pewno się nudzi :)

Po pierwszej wyprawie do sklepu z dwójką chodzących i dyskutujących dziecioli powiedziałam "nigdy w życiu" i tak minęło kilka dni i znowu znalazłam się dokładnie w tej samej sytuacji. Do wózka sklepowego nie wejdą, bo czemu jedno ma chodzić kiedy drugie siedzi. Cholerne równouprawnienie w rodzeństwie :) Maszerujemy obok siebie, dobra ja biegnę za nimi. Nagle regał ze słodyczami albo co gorsza  zabawkami. Ozłocę tego co stworzy market z opiekunką na wejście :) Więc kiedy wracam do domu i nagle okazuje się, że nie kupiłam mleka, a właściwe po nie konkretnie poszłam to całkiem przechodzi mi ochota nawet na kawę :)

Spacery są najlepszą częścią dnia gdyby tylko ominąć opcję ubierania. Młoda wszystko chce sama i kiedy wreszcie się ubierze my obydwoje już mamy oczy prawie zalane potem. I wtedy właśnie ruszam ku drzwiom i słyszę:

- Mamo, ale ja muszę do łazienki.

Chwilę później już mamy wychodzić i deja vu:

- Mamo ja muszę do łazienki..

Taaaa ubierz dziecko w kombinezon jednoczęściowy i zachowaj zimną krew :)


Jednak i tak nic się nie równa z jednoczesnym chorowaniem dzieci. Ale to już inna historia pełna grozy :)

A tak całkiem na serio dwójka dzieci to dwa razy więcej miłości. Tak, zdecydowanie gazety i przesłodzone obrazki wciskają Wam kit. Ja też się dałam nabrać :) Jednak rzeczywistość pomimo tego,że potrafi dać kopa to naprawdę nie jest pełna grozy. Zresztą najlepszą reklamą domu pełnego dzieci jest fakt, że mi ciągle mało :)

Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. Najbardziej właśnie bawią mnie te oczekiwania, że starsze będzie opiekowało się CHĘTNIE mlodszym :D A Gabryś nie był zazdrosny o Nelę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Miał takie chwile kiedy chciał koniecznie stać się małym bobasem jak Nela...ja mu zaproponowałam pieluszkę to się uśmiechną i ppwoedział, że on już jest duży i nie potrzebuje. Gabin to synek tatusia więc miałam ułatwione zadanie;)) Patrząc obiektywnie scen zazdrości nie było raczej maleńkie epizody, które bardzo mijał tak samo szybko jak się pojawiały;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miał takie chwile kiedy chciał koniecznie stać się małym bobasem jak Nela...ja mu zaproponowałam pieluszkę to się uśmiechną i ppwoedział, że on już jest duży i nie potrzebuje. Gabin to synek tatusia więc miałam ułatwione zadanie;)) Patrząc obiektywnie scen zazdrości nie było raczej maleńkie epizody, które bardzo mijał tak samo szybko jak się pojawiały;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dzieci już za duże, żeby wkładać je do wózka sklepowego, ale kiedy jeszcze się mieściły to jedno jechało w siedzisku a drugie razem z zakupami i żadne nie było "poszkodowane" ;) Wszystko jest kwestią podejścia i nastawienia. Między moimi dziećmi jest rok i 8 miesięcy różnicy, więc z wielkim brzucholem ganiałam za pierwszym dzieckiem i było fajnie, przynajmniej nie przytyłam zbyt dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulinka oczywiście, że na to wpadłam tylko dzieciole to dwie małpki więc bez problemu wychodzą zarówno z koszyka na zakupy jak i samego siedziska:P Zdecydowanie bezpieczniejszą opcją jest chodzenie z nimi po sklepie:) Zresztą post jest pisany z przymrużeniem oka:)

      Usuń
  5. Nie zniechęciłaś mnie...;) Chcę drugiego i trzeciego jeszcze!;) Byle szybko!Moje marzenie...<3 Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha sama chcę jeszcze przynajmniej jedno dziecko więc wiesz;)))

      Życzę Wam aby rodzinka szybko się powiększyła:))

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)