Nie wyręczaj mnie



Festyn, dzieciaki biegają w szalonym tempie chcąc skorzystać z jak największej ilości atrakcji. Zatrzymujemy się obok wielkich kręgli i czekamy na swoją kolej. Przed nami 3 dzieci podchodzą do kręgli w celu ustawienia. Powierzchnia jest nierówna, więc ustawienie plastykowych kręgli nie jest łatwe. Za każdym razem, kiedy dziecko po raz pierwszy przewróci chociaż jednego kręgla podbiega rodzic i słyszę "stań tam, ja już ułożę, bo to trudne". I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby dziecko nie było już naprawdę sprawnym 5 - latkiem, a my starlibyśmy obok zamiast wyręczać go w zabawie.


U każdego dziecka przychodzi słynny moment na "ja sama/sam". To właśnie wtedy rodzic powinien się lekko wycofać i dać małemu człowiekowi możliwość poznania swoich możliwości oraz co ważniejsza nauki samodzielności. Przecież nikt z nas nie chce wiecznie wiązać butów dziecku. Chociaż  zawsze możemy kupić buty na rzepy :)
 Szatnia w przedszkolu i ta sama sytuacja. Co drugi rodzic zabiera dziecku ubranie "bo on to zrobi szybciej i lepiej". Wiem, że czasami nie mamy czasu, ale czy codziennie się gdzieś spieszymy? Warto usiąść na ławce i poczekać, niech maluch się ubierze sam. Zdradzę Wam pewien sekret dzieci, ubierają się same codziennie kiedy wychodzą na spacer z Panią przedszkolanką. Tak, te Wasze malutkie dzieci jednak to potrafią, tylko musicie im dać szanse. Uwierzcie mi, że czasami w  przedszkolu spędzamy 30 minut czekając aż Gabinowski się ubierze. Chłopak najpierw musi pobiegać, pogadać ze wszystkim , założyć buty zrobić jeszcze z 5 rund i dopiero założyć resztę ubrania. Doskonale znam ten ból czekania :)

Pojawia się swego rodzaju paradoks. Z jednej strony każdy z nas chce mieć samodzielne dziecko, a z drugiej irytuje nas dochodzenie do tej samodzielności. Wkurzamy się, pospieszamy, podnosimy głos i na końcu najczęściej wyręczamy dziecko. Jeden wielki klops. Dajmy naszym dzieciom czas na rozwinięcie umiejętności, wspierajmy i cieszmy się ich małymi sukcesami. Nasza nadopiekuńczość i brak wsparcia powoduje, że powoli robimy z dziecka małą pierdołę z dwoma lewymi rączkami, w końcu mamusia tatuś zrobią za niego wszystko. Tylko czemu to wszystko ma służyć?

Stawiajmy przed maluchami zadania i dawajmy im wybór :) Ja stosuję zasadę tzw. kontrolowanego wyboru, czyli pytam się czy chce założyć niebieskie trampki czy może czerwone, chcesz płatki z mlekiem czy kanapkę z serem? Dzieci mają poczucie, że decydują o sobie dzięki czemu stają się coraz bardziej niezależne. Każdego dnia uczymy się nowych rzeczy i pomału przełamujemy bariery.

Chodź odrobinę boli mnie jako rodzica, że oni tak szybko dorastają i nie są już moimi małymi bezbronnymi dziećmi to pękam z dumy za każdym razem widzę jakimi fajnymi ludźmi się stają :)

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)