Ocenianie w przedszkolu


Przedszkole miejsce pełne małych dzieci ciekawych świata.  Uśmiechnięte Panie wychowawczynie, które owym dzieciom świat pomagają poznać. Edukacja poprzez zabawę, która wraz z każdym rokiem pomału ewoluuje. Marzyłam o takim przedszkolu dla moich dzieci niestety oczekiwania vel rzeczywistość mnie trochę rozczarowały. Słynne tablice motywacyjne to jedno z ulubionych narzędzi pracy z dziećmi pań nauczycielek. Codziennie otrzymasz magiczny znaczek czy buźka będzie uśmiechnięta zależy tylko do Ciebie drogi przedszkolaku! Ale czy na pewno?



Większość pań przedszkolanek - chodź mam nadzieję, że jednak jestem w błędzie- przyjmuje swój indywidualny system oceniania zachowań dzieci. Nie biorąc przy tym pod uwagę charakteru dziecka, jego temperamentu czy wrażliwości. Nie posprzątasz zabawek po sobie sorry ale czerwony znaczek leci dziś do Ciebie! Czy maluch był zachęcony, czy dziecko było ostrzeżony niestety nie...życie maleńki. Posmakuj jakie jest niesprawiedliwe. Mam wrażenie, że zrozumienie i rozmowa nie jest najważniejsza tylko dyscyplina i posłuszeństwo. Zresztą jedno z pytań na testach wczesnoszkolnych brzmi "czy podporządkowuje się nauczycielowi i wykonuje polecenia?". To chyba mówi samo za siebie.

Mam przed oczami obraz małych posłusznych żołnierzy, którzy nie pytają czemu oni mają się podporządkować. Z jeszcze większym przerażeniem patrzę na kolejne etapy edukacji. Kreatywność dzieci, która tak wspieramy u maluchów musi zniknąć. Tak zdaję sobie sprawę, że dzieci muszą znać normy społeczne i zachowywać się odpowiednio do danej sytuacji ale czy to musi oznaczać, że nie mogą zadawać pytań i porozmawiać. Podobno dziecko, które zadaje za dużo pytań to te pyskujące
i poddające wątpliwość rację nauczyciela? Czyżby? Ja widzę tylko inteligentnego przedszkolaka który chce wiedzieć dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Nie uważam, że to przedszkole ma wychować moje dzieci. Wręcz przeciwnie to my jako rodzice musimy im przekazać wiedzę o zachowaniu, kulturze i interakcjach społecznych. Niemniej kiedy pytam moje dziecko jak mu minął dzień słyszę "mamusiu dziś miałem uśmiechniętą buźkę " to robi mi się cholernie smutno.  Na pierwszy plan wychodzi ta durna ocena, nie to czego się dowiedział , nie to z kim i jak się bawił, nie to co powinno być ważne dla 5- latka.

Zdaję sobie sprawę z tego, że system ocen nas nie ominie. Tylko oceny za posiadaną wiedzę to jedno i przychodzą wraz z odpowiednim wiekiem. W przeciwieństwie do ocen za zachowanie w którym to nauczycielki same tworzą szufladki z aprobowanym zachowaniem i tym niedopuszczalnym. Czy naprawdę dziecko, które nalało wody do zabawkowej kuchni jest takie złe i "niegrzeczne". Czy może tylko ciekawe świata? Nie mówię tu o agresji, ale o normalnych zachowaniach dzieci. Najgorsze jest w tym przypisywanie łatki za jedno zachowanie. Nie istotne czy później będziesz zachowywać się odpowiednio według Pań nabroiłeś więc czerwona buźka będzie pozdrawiać Cię już z tablicy do końca dnia:/

Gdzie wzmacnianie pozytywne, gdzie ludzkie podejście do dzieci...czy naprawdę świat przedszkolaków musi być początkiem szkolenia małej armii pod porządkowych systemowi istot.

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. To prawda, jak na samym początku dziecko będzie uchodzić za to niegrzeczne, to później nie wiadomo jak by się starał, i tak takim pozostanie. Bardzo niesprawiedliwe, ale chyba niestety prawdziwe. Wydaje mi się, że słoneczka czy buźki przede wszystkim zależą od tego w jakim humorze jest pani - niestety.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)