Święto Zmarłych czy coroczny odpust


Nie jestem tradycjonalistką jeśli chodzi o 1 listopada. Nie spędziłam całego weekendu biegając ze zniczami, bo jestem przekonana o tym, że to nie ma większego znaczenia. Pamiętam o moich bliskich, których nie ma już wśród nas. Są u mnie w sercu i często ich wspominam. Ilość odwiedzin nie ma dla mnie takiego znaczenia przede wszystkim dlatego, że tam już nie ma osób, które kochałam. Pewnie wielu z Was będzie oburzonych moim stanowiskiem. ale wiecie co? Dzisiejsza wizyta na cmentarzu tylko upewniła mnie w moich przekonaniach.


Od kilku dni słyszę wszędzie o obrzydliwym pogańskim obrzędzie jakim jest Halloween. My Polacy mamy swoją tradycję i nie powinniśmy obchodzić tego okropnego święta. Starsze osoby są oburzone, zagorzali katolicy prawie plują na zwolenników Halloween'owego szaleństwa. I dokładnie te same osoby właśnie dziś poszły zapalić znicz i uczestniczyć w jarmarku różności. Oburzeni tym, że część osób dzień przed 1 listopada się bawi, bo to czas na umartwianie, dokładnie kilka godzin później kupuje wielkie pompowane helem balony i wcina popcorn w drodze na groby :( Czy to nie jest delikatnie rzecz biorąc zakłamanie?

Czułam się prawie jak na stadionie X - lecia w czasach jego świetności. Do wyboru, do koloru. Można było zakupić firanki, kurtki i nawet urocze podróbki butów sportowych. Dla dzieci pełne stoły plastikowego chłamu, a dla dorosłych biżuteria i torebki od Lujego Witął :) Może by mnie to tak nie zszokowało gdyby nie fakt, że to właśnie u tych handlarzy był największy ruch! Panie w najlepsze przymierzały kurteczki i dresy, a następnie zadowolone z zakupów maszerowały zapalić znicz i się "poumartwiać".

Czemu w dzisiejszym świecie wkoło jest tyle hipokryzji i zakłamania? Nie wolno się bawić w Halloween, ale targować pod cmentarzem? Czemu nie. Tłumaczę dzieciom znaczenie dnia dzisiejszego i właśnie wtedy wyłania się przed nami radośnie podskakujące dziecko z wielkim balonem Elzy. Babcia prowadzi wnuczkę i pyta czy zjadłaby może jeszcze żelek, bo właśnie przed nią pojawia się stragan. Nelka widząc sytuację obróciła się od mnie i uroczo poprosiła o żelki i balona. Nie zgodziłam się, bo chcę aby moje dzieci traktowały wizytę na cmentarzu z odpowiednim szacunkiem. Pani obrzuciła mnie spojrzeniem pełnym wyrzutu i zakupiła żelki.

W drodze powrotnej opowiadałam Gabinowi o ukochanej babci jego taty i mojej prababci :) To jedne z najważniejszych kobiet w życiu jego rodziców i właśnie o nich myślałam zapalając dzisiejsze świeczki. Chcę nauczyć moje dzieci tych najważniejszych rzeczy, że są takie dni kiedy możemy sobie odpuścić kolorowe balony i draże i skupić się na rozmowie z "naszymi aniołami".

Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. W ramach uzupełnienia zdjęcia dodam że pod cmentarzami grille miały się bardzo dobrze, chleb ze smalcem dobrze schodził. A już tak na poważnie to napiszę że żaden zarząd cmentarza w tym roku jaki odwiedziłem nie pomyślał o jednej jak dla mnie ważnej rzeczy jaką mogły by być miejsca w których można by było kupić gorące napoje, choćby zwykłą herbatę umiejscowione wewnątrz cmentarzy. W tym roku było ciepło ale i tak na pewno wiele starszych osób zmarzło i chętnie by się rozgrzało gorącą herbatą, zresztą nie tylko starszych. Sam pamiętam czasy kiedy listopad był zimnym miesiącem i jako dzieciak wracałem z cmentarza skostniały bo jakoś nikt nigdy nie miał głowy żeby oprócz doniczek z kwiatami, lampkami itp rzeczami tachać jeszcze termos z herbatą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zawsze mam ze sobą swój kubek z gorącą herbatą:)) Chodź ostatnio pogoda jest dla nas bardzo łaskawa:)

      Usuń
  2. Na szczęście nie spotkałam się z targowiskami przy cmentarzach, ani w moim mieście rodzinnym, ani tu, gdzie teraz mieszkam. Sprzedają tylko znicze i kwiaty. Dzieci wracając ze szkoły mówiły o haloween, że prawie wszyscy w szkole byli poprzebierani, ale po raz kolejny wytłumaczyłam im, że to jest amerykański zwyczaj i że u nas jest święto zmarłych. Przyjęły to do wiadomości i chętnie pojechały na cmentarz na grób ich praprababci. Tak samo nie ma u nas wróżki zębuszki, ale (ku mojej uciesze) to była decyzja dzieci, bo synek powiedział, że nikomu nie odda swojego zęba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście uwielbiam tą magię dzieciństwa:) Więc zarówno wróżki zębuszki jak i Św. Mikołaj mają u nas rację bytu:) Do Halloween mam stosunek obojętny, jeżeli dzieci będą chciały się bawić w ten dzień nie widzę w tym nic złego:)

      Usuń
    2. Św. Mikołaj też u nas jest :) Ja uczę dzieci, żeby nie podążały ślepo za modą i amerykańskimi zwyczajami. W przyszłości okaże się czy większy wpływ mam na nich ja czy koledzy ze szkoły ;)

      Usuń
    3. Z tego co słyszałam nie ma żadnego Święta Zmarłych tylko Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny.

      Usuń
    4. W takim razie twórca mojego kalendarza jest w błędzie:p Ja posiadam inne informacje ale w tym wpisie chodzi o kompletnie co innego.

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)