Zanim pomożesz...

Mam naturę wolontariuszki. Odkąd pamiętam zawsze chętnie pomagałam i wspierałam wszelkiego rodzaju akcje. Pomoc drugiej osobie powinna wychodzić od nas samych i być bezinteresowna. Niestety nie każdy z nas ma takie same szanse i możliwości, więc czemu nie pomóc drugiej osobie? Dzielmy się tym co mamy, bo ogrom rzeczy nie uczyni nas szczęśliwszymi. To ludzie powodują, że jesteśmy lepsi, a nie rzeczy czy pieniądze. Kiedy jednak wkroczyłam do świata tych, którym pomagałam na dłuższy czas zrozumiałam, iż pomagać musi się używając przede wszystkim swoich szarych komórek!



Co chwilę na ścianie Facebook'a przewijają mi się ogłoszenia o tym  jak ludzie zbierają paczki dla domów dziecka, domów samotnych matek czy innych instytucji. Najczęściej proszą o ubrania i zabawki. Tu Was zaskoczę, ale ubrań w takich placówkach nie brakuje nigdy! Wręcz przeciwnie ośrodki dostają ciuchy w ilościach ogromnych. Niestety ale spora część takich zbiórek to naciąganie łatwowiernych i chętnych ludzi do niesienia pomocy. Podobnie sprawa wygląda zabawkami. Nie mam tu na myśli zbierania paczek na prezenty świąteczne tylko zbiórek rzeczy mających na celu uzupełnienie artykułów, których brakuje. Wystarczy zadzwonić do placówki i zapytać się czego potrzebują?

Kiedy przeglądałam rodziny do Szlachetnej paczki z każdą jedną rodziną coraz bardziej otwierałam buzię ze zdziwienia. Nie będę wymieniać struktury danej rodziny, bo nie mam najmniejszego zamiaru oceniać kto ile ma dzieci i dlaczego skoro kiepsko mu się powodzi. Chodzi mi o "potrzeby" potrzebujących. Potrzeba nowoczesnego laptopa czy butów konkretnej marki, których cena oscyluje w okolicach 500 zł. to naprawdę jest rzecz niezbędna do życia? Ludzie, którzy potrzebują nie krzyczą, że tylko sprzęt Bosch-a akceptują. Piszą, że nie mają lodówki, a nie kurtki zimowej adidasa koniecznie z nowej kolekcji. Nie wiem na czym polega weryfikacja potrzebujących, ale bardzo żałuję, że system nie zadziałał. Wśród kilku ludzi nieporadnych i ubogich zobaczyłam sporą grupę żerujących. Inicjatywa jest fantastyczna, ale osobiście poczułam olbrzymi niesmak.

Kolejna grupa to rodziny, które ledwo wiążą koniec z końcem. Co jest najgorsze ci co potrzebują często chcą walczyć do końca i wstydzą się poprosić o pomocną dłoń. Każdemu z nas może się to przydarzyć, więc jeśli źle się dzieje nie wstydźmy się! Niestety są też tacy, którzy korzystają ze wsparcia po czym po ciuchu śmieją się z frajerów. Tak, tak też nią byłam swego czasu. Kiedy jednak zobaczyłam sporą część swojej paczki przekazaną potrzebującej mamie, która nagle została wystawiona na sprzedaż powiedziałam DOŚĆ!

Nadal będę pomagać, nie chcę pisać o tym komu i gdzie, bo to nie jest ważne, Najważniejsze jest to aby pomagać tym, którzy naprawdę tego potrzebują! Nie zapytają się otrzymując ubrania "czemu tak mało?" albo "ale to jest używane?". Nie podadzą marki z najwyższej półki. Spójrzmy dookoła siebie i pamiętajmy, że pomoc nie zawsze oznacza rzeczy materiale.

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. Kiedyś także pomagałem i swoje "pomocowe" rzeczy znalazłem na allegro. Na błędach się człowiek uczy. Oczywiście ciężko znaleźć tych prawdziwie potrzebujących bo oni się nie wychylają i nigdy nie proszą o pomoc ale mi się jakoś udaje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgadzam się. Może poza pierwszym akapitem. Może i dzieci z domu dziecka mają dużo ubrań ale widziałaś jakich? Przyglądałaś się? To chyba normalne że dzieci marzą choć raz w roku o NOWYCH ubraniach. Nie po kimś, nie za małych, przykrótkich, nie starych. A szczególnie dla nastolatków jest to ważne. Raz się nie wyróżniać. Raz mieć coś modnego. To akurat wiem. Tak samo zabawki. Widziałaś w jakim stanie są? I czy są to zabawki z reklam o których dzieci marzą? NIE. Są to zwykłe jak gdzieś napisałaś "tandetne" zabawki. A Święta to czas marzeń! Każde dziecko ma prawo do marzeń. Ma prawo marzyć o markowej kurtce, którą ma koleżanka z klasy, czy o klockach lego z reklamy, albo o telefonie czy tablecie. Co te dzieci są gorszę? Nie mogą marzyć? Albo mogą marzyć ale tylko z najniższej półki cenowej? I koniecznie powinny cieszyć się z wszystkiego co dostaną? To są dzieci... takie same. Pełne marzeń. Osobiście uważam, że dzieci z domu dziecka dostają prezenty od ludzi, społeczności lokalnych czy z różnych akcji. Gorzej z dziećmi mieszkającymi z rodzicami, którym jest ciężko finansowo. Samo wyprawienie świąt jest dla nich olbrzymim obciążeniem finansowym a gdzie tu WYMARZONE prezenty? I znowu czy te dzieci nie mają prawa do poproszenia o to o czym naprawdę marzą? Gdyby Twoje dziecko poprosiło o buty za 500 zł i byłoby to jego JEDYNE marzenie i nic więcej by nie chciało nie zrealizowałabyś go? Zrobiłabyś to dla niego/ dla niej. Bo ich marzenia są ważne. Ale już jeżeli obce dziecko ma takie marzenie to włącza się kontrolka w głowie od razu. Że nie zadowoli się butami za 50 zł. Że powinien się z tego cieszyć. Moim zdaniem w tym momencie ludzie próbują zaspokoić swoje sumienie. Dać byle co i mieć poczucie, że "pomogłam". Fałszywe uczucie. Pomóc w ten sposób można na co dzień. Ale w Święta kiedy "marzenia się spełniają" chcąc pomóc bierzesz na siebie odpowiedzialność spełnienia marzenia. Wyobraź sobie sytuację gdzie rodzeństwo 3 dzieci dostaje np. 2 batoniki, jednego czekoladowego mikołaja i kilka cukierków. Myślisz że te dzieci się cieszą? Jak to mają podzielić między siebie? Jest więcej łez, przykrości, UPOKORZENIA niż to wszystko warte. A osobiście znam taki przypadek. Kolejny przypadek: samotna matka chora na raka mieszka z córką. Dostają od "dobrych" ludzi czerwoną koronkową bieliznę (używaną oczywiści) i trochę ubrań dla małej śmierdzących papierosami, z plamami nie do sprania i jeszcze w załączonym liście słowa że jak im się to nie podoba to mają to wyrzucić. Gdzieś mija się chęć pomocy z pozbyciem się zaległych gratów. Miejmy tą świadomość, że potrzebujący to też ludzie, którzy mają uczucia i marzenia. Nie są od nas gorsi. Zasługują na to co my. I naprawdę ten jeden raz w roku zasługują na dostanie czegoś nowego, tylko dla nich, nie po kimś. Szlachetnej Paczce akurat nie przyglądałam się nie wiem jak tam to wygląda. Ale w okół nas jest tyle ludzi potrzebujących, że warto kupić swoim członkom rodziny mniejsze prezenty i ucieszyć kogoś jeszcze. Spełnić marzenie tego małego człowieka. Potraktować go jako kogoś wyjątkowego. Ten raz w roku. Zanim pomożesz zastanów się czy jesteś w stanie sprostać marzeniom tych dzieci. Czy chcesz pomóc a nie oddać to co zbędne. To są Święta.

    Drażnią mnie bardzo takie teksty. Owszem jest wiele prób wyłudzeń. Nie wszystkie są szczere. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i jasno ocenić sytuację. wystarczy do takiej rodziny zadzwonić, odwiedzić ją i porozmawiać choćby z dzieckiem dlaczego takie buty, albo czemu taka kurtka. Taka rozmowa pomaga rozwiać swoje wątpliwości. Gdzieś też spotkałam się z opinią, że skoro ktoś ma internet w domu i w internecie prosi o pomoc na Święta to nie jest on już biedny. Dla mnie absurdalne. Mam chyba nieco więcej zaufania do ludzi.
    Jeżeli uraziłam - przepraszam. Takie moje zdanie w tym temacie.
    Wolontariuszka czynnie działająca od 3 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Zaskoczę Cię ale pracowałamw DD i wiem o czym mówię jeśli chodzi o ubrania. Nie są to ciuchy za małe, brudne czy z zeszłej epoki tylko ubrania takie jak większość z nas ma w szafie. Oburza cię, że piszę o tym iż odzież i zabawki nie są towarem najpotrzebniejszym - ale taka jest prawda. A teraz się zastanów jakie rzeczy dostają osoby, które proszą o wsparcie na FB?? Zazwyczaj są to właśnie używki.
    Nie piszę tu o spełnianiu marzeń w temacie świątecznych prezentów tylko o pomocy potrzebnej ludziom ubogim każdego dnia. Wkurza mnie takie szufladkowanie, że jak biedni to powinni się cieszyć z wszystkiego. Dla mnie nie istnieją podziały na gorszych lub lepszych w zakresie finansowym więc nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi z tym upokarzaniem. Mój tekst jest zupełnie o czymś innym.

    Nigdzie nie napisałam, że dzieci nie mają prawa marzyć...marzenia są piękne i każdy powinien je mieć jednak mam wrażenie, że nie zrozumiałości kompletnie tego o czym pisałam. Jeżeli widzę, że ktoś potrzebuje pomocnej dłoni to zawsze staram się ją wyciągać jednak jest "drobna" różnica pomiędzy tymi, którzy potrzebują a tymi co łapią okazję.Lista życzeń opiewającą na kwotę grubo powyżej średniej krajowej jest w moim mniemaniu żerowaniem na dobrym sercu pomagającego.

    Pracowałam przez kilka lat z ludźmi potrzebującymi wsparcia i pomocy i uwierz mi, że wyjątkowe prezenty nie oznaczają tych najdroższych.

    A jak denerwują Cię takie teksty to po co je czytasz?;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)