Inny


Nasze dzieci rodząc się są czystymi kartkami. Nasza codzienność powolutku zapisuje na nich swoje nowe umiejętności, zasady obycia, światopogląd i sposób postrzegania tego co dzieje się wokół nas. Uczę się od nich, że większość rzeczy jest banalnie łatwa - wystarczy tylko chcieć i próbować. Nie widzą problemu, kiedy spotykają kogoś innego od siebie. Ich ciekawość nie jest zła i nie ma drugiego dna. Dzieci chcą zrozumieć świat, a nie go ocenić.


Jeden z Gabrysia kolegów pochodzi  z biednej rodziny. Chłopczyk najczęściej chodzi sam po dworze i pomimo swojego młodziutkiego wieku jest dzieckiem wyjątkowo doświadczonym przez życie. Widzę, że boi się społeczeństwa. Jest oceniany poprzez pryzmat dziurawego buta i rodziny, która nie żałuje na alkohol. Kiedy Gabin pierwszy raz zaczepił go w zeszłe wakacje i zaprosił do zabawy poczułam lekką obawę. Bałam się, że za chwilę moje dziecko zacznie przeklinać i stanie się wiernym naśladowcą złych zachowań.

Siedziałam obok stawiając babki z piasku z Nelą i kątem oka obserwowałam ich. Chłopczyk do mnie podszedł, przedstawił się i zapytał się czy może pójść z Gabim na górkę. Poszli, a ja czułam się strasznie! Oceniałam dziecko przez pryzmat jego rodziny: mamy, którą najczęściej spotykam pod pobliskim sklepem i ojca, który chyba zna każde możliwe przekleństwo i głośno się tym "chwali". Emil dał mi całkiem nieświadomie dużego pstryczka w nos.

Przez całe wakacje dobrze zdążyłam poznać tego małego, nieśmiałego blondynka. Często siadał obok mnie na ławce i zaczynał rozmowę. Jest przesympatycznym dzieckiem, które nie miało tyle szczęścia i trafił na rodziców, którzy zamiast jego i jego rodzeństwa na pierwszym planie stawiają procenty. Nie zaczynał rozmowy nigdy kiedy siedziałam z kimś, uśmiechał się tylko i szedł dalej. Dzieci z podwórka omijają ich szerokim łukiem. Zostali zaszufladkowani i mam wrażenie z każdym dniem coraz ciężej wyrwać się z tych więzów.

Nie dawno spotkałam go w drodze do przedszkola po Gabrysia. Podreptał razem ze mną i powiedział mi jedną z najsmutniejszych rzeczy jaką słyszałam:

- Szkoda, że jest zimno, bo nie ma Gabrysia na dworze.
- Niedługo wiosna i będziecie szaleć.
- Nie mam z kim się bawić, bo nikt mnie nie lubi.
- Emil przecież Ty jesteś świetnym chłopcem! Na pewno Cię lubią.
- Nieeee mówią, że jestem brudas i biedak.

Jego oczy były przepełnione smutkiem, a mi chciało się płakać. Pogadaliśmy jeszcze trochę i każde z nas poszło w swoją stronę. Ma 6 lat, a świat postanowił dać mu po tyłku. Czemu inne dzieci nie dostrzegają w nim fajnego kolegi? W głowie mam tysiące myśli, ale wiem, że to rodzice owych dzieci w głównej mierze ponoszą odpowiedzialność.

Nie oceniajmy zanim nie poznamy. Tak łatwo jest krzywdzić ludzi słowem zupełnie ich nie znając. Pokażmy dzieciom, że inny nie znaczy gorszy. Dobry status finansowy nie czyni z nas świetnych ludzi, a wręcz przeciwnie, Często właśnie od tych bardziej doświadczonych przez los możemy się nauczyć wielu ważnych  rzeczy. Jestem dumna z Gabinowskiego, że najważniejsze dla niego jest serce drugiego człowieka, a nie jego wygląd zewnętrzny.



















Udostępnij:

Komentarze

6 komentarze:

  1. To smutne jak często oceniamy przez właśnie taki pryzmat. Smutne, że tak mały, niczemu niewinny chłopiec zostaje tak doświadczany przez życie. I masz rację, że dzieci same nie oceniają innych, dopiero uczą się tego od dorosłych. To od nas zależy, jak nauczymy nasze pociechy traktować innych, którzy tak często nie z własnej winy znajdują się w takiej właśnie sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że młody spotka na swojej drodze wiele dobrych osób, które będą go lubić za to jaki jest a nie za to skąd pochodzi.

      Usuń
  2. To strasznie smutne :( ale zachowanie Twojego synka świadczy o tym, że odwalasz naprawdę świetną robotę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i łzy popłyneły, biedny chłopczyk, szkoda że nie mam mamy tak wspaniałej jaką jesteś Ty, brawo dla Gabrysia za postawę, widać że super z niego chłopczyk!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż taka wspaniała nie jestem:)) Ale syn mi się udał:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)