6 lat i co dalej? Zerówka czy szkoła?


Rodzice obecnych 6- latków dostali w "prezencie" od obecnego rządu cała masę dylematów o tym jak pokierować edukacją swoich dzieci. Podobnie jak większość byłam nastawiona mentalnie na nadchodzące zmiany. Targały mną sprzeczne emocje. Mój mały przedszkolak miał stać się poważnym uczniem. Dla dziecka to ogromny przeskok, jednak w większości przypadków to rodzice zdecydowanie bardziej się stresują niż sam zainteresowany. W naszym przypadku jest podobnie.


Pierwszym "sprawdzianem" dla dzieciaków są testy diagnozy wczesnoszkolnej, przeprowadzane przez Panie przedszkolanki. Mają one miejsce na początku roku szkolnego oraz ponownie w celu zobaczenia progresu w nauce po upływie pół roku. Każda diagnoza podzielona jest na 3 części. Są to: zakres wiedzy ogólnej, sprawność manualno - fizyczna oraz dojrzałość społeczno - emocjonalna. Testy wyszły w naszym przypadku prawidłowo, jednakże nadal nie byłam przekonana co do mojego 6 - latka w szkole. 

Wizyta u psychologa również jest zalecana w przypadku rodziców, którzy posiadają jakiekolwiek wątpliwości. Tu również dziecko przechodzi test dojrzałości szkolnej. Testy dają nam spojrzenie całościowe na nasze dziecko. Spotkanie składają się z trzech części. Pierwsze ma na celu omówienie problemów, poznanie dziecka oczami rodzica. Na drugim spotkaniu to dziecko samo rozmawia z psychologiem. Nie chciałam wchodzić i być biernym widzem, bo w szkole Gabin będzie również sam, a nie z mamą u boku. Na ostatniej wizycie omawiamy wyniki. Czy wynik może zaskoczyć? Jak najbardziej to jak nasze dziecko zachowuję się w domu, a jak w placówce to czasami dwie różne bajki. Co najważniejsze dostajemy mnóstwo wskazówek do pracy z dzieckiem.

W naszym przypadku były jednym z czynników, które pomogły mi podjąć decyzję. Co robimy? 
Gabinowski żegna się z obecnym przedszkolem i idzie do zerówki szkolnej. 

Dlaczego nie szkoła? Moim głównym powodem jest przede wszystkim dojrzałość emocjonalna dziecka. Szkoła to konkretne wymagania, całkiem sporo prac domowych i jeszcze więcej ocen. W naszej przyszłej placówce nie ma ocen opisowych tylko oceny literowe od A do D. Dzieciaki potrafią dziennie przynieść czasami więcej niż jedną ocenę. Młody ma wolniejsze tempo pracy co skutkowałoby jego frustracją. Nie chcę go przymuszać do siedzenia po 40 minut w ławce szkolnej na obecnym etapie jego życia ruch to czynność ciągła. 

Widzę jak dużo zmian zachodzi w jego zachowaniu. Czas skupienia na danej czynności zdecydowanie się wydłuża. bardziej świadomie podchodzi do porażek. Rozwija się i dojrzewa. Jednak czuję, że w naszym przypadku zerówka sprawdzi się idealnie. Przejście pomiędzy dniami przepełnionym przede wszystkim zabawą do szkolnej rzeczywistości odbędzie się dużo łagodniej. Bardzo ważna jest obserwacja naszego dziecka. Wiem, że Gabryś nie ucierpi i będzie miał czas na rozwinięcie swoich skrzydeł :)

Najważniejsza jest obserwacja dziecka.

Udostępnij:

Komentarze

5 komentarze:

  1. U nas nie ma zerówki szkolnej i Młody zostaje w przedszkolu. Z pewnością by sobie poradził ale nie chcemy by przebywał w świetlicy szkolnej do szesnastej. za rok będzie dolżalszy, poważniejszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tą dojrzałość emocjonslną najczęściej chodzi:)

      Usuń
  2. Też mam ten dylemat z Franiem. Chyba zostanie w przedszkolu, bo to prywatne na które mieliśmy szczęście trafić uczy więcej niż nasza szkolna zerówka...tyle, że On chce już do szkoły, wszak Antek już uczeń...dylemat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem u mnie podobnie jest z Nelą, która zapatrzona w starszego brata koniecznie chce iść już do przedszkola;)

      Usuń
  3. My niestety w zeszłym roku nie mieliśmy specjalnego wyjścia i nasz Młody jako sześciolatek powędrował w szkolne progi ... gdybym teraz mogła wybierać, też bym zostawiła jeszcze raz w zerówce, czy to przedszkolnej czy szkolnej ...
    Wiem, teraz mam wybór, jeszcze raz zaczynać klasę I od początku, ale teraz to już za późno, ani Młody ani my nie chcemy, aby jeszcze raz zaczynał tą samą książkę, te same ćwiczenia i przede wszystkim na nowo stresował się nową panią, nowymi kolegami ... i takim sposobem jego dzieciństwo (NIESTETY!) zostało skrócone o rok ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)