Gorsza matka?


Podjęłam decyzję, że macierzyństwo stawiam ponad moją karierą zawodową. Rodzina zawsze była dla mnie najważniejsza, kiedy jednak pojawiły się dzieci czułam, że najlepszą ścieżką będzie czas spędzony tylko z nimi. Złamałam się i po roku wróciłam do pracy co sprawiło, że czułam z każdym kolejnym dniem, że to nie jest dobre ani dla mojego syna, ani dla całej naszej trójki. Czas spędzony z dziećmi pędzi jak szalony. I właśnie ponownie znalazłam się na rozstaju dróg.

Połowa kwietnia pokaże nam czy Nelka wstąpi w szeregi przedszkolaków. Co idzie w parze z powyższym? Jedno z moich ulubionych pytań:

- to kiedy wracasz do pracy?

Czy kobieta, która postanowiła, że kariera nie jest spełnieniem jej najskrytszych marzeń to ta na straconej pozycji. Pisałam o tym w Matce Polce bez ambicji - nie każdy musi marzyć o spędzaniu ponad połowy swojego życia w biurze. Rezygnacja  z możliwości zarabiania "kokosów" na etacie to zło i mam wrażenie, że według sporej grupy kobiet to wstyd i ujma. Ja siedzę w domu  - swoją drogą dużo więcej to ja siedziałam w pracy niż kiedykolwiek w domu :) - i nie mam pojęcia o życiu.

Mój świat to nie tylko dzieci to także moje pasje i zainteresowania. Sprytnie wciągam w część z nich dziecioli dzięki czemu mogę więcej czasu poświęcić na rozwój :) Nie boli mnie to, że to moja druga połowa w główniej mierze utrzymuje naszą familię. Dziwne, co? Razem podjęliśmy decyzję i każde  z nas docenia to co dzięki temu osiągamy :)

Może dlatego, że nigdy nie byłam typem karierowiczki i praca miała dla mnie przede wszystkim wydźwięk społeczny. Pewnie dlatego ta przerwa mnie "nie boli". Społeczeństwo wbija mi szpikulec: "ale jak to nie wracasz do pracy?", "oszalałaś, oprócz dzieci musisz mieć swoje życie". "po co te studia jak teraz w domu będziesz siedzieć". Etykietka gorszej matki została mi przypięta. Nie ważne, że pracuję i uwaga nawet zarabiam ups..."praca w domu to nie praca".

Uśmiecham się, łapię ich za ręce i prę do przodu. Każdy Twój szpikulec przechodzi przeze mnie już bezboleśnie. Uwagi tego typu nie działają na mnie. Wiem ile jestem warta i jak ważne są te lata, które spędzamy razem. Czy wrócę na etat? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi ku mojej radości i złości tych, którzy nie mogą przeżyć tego, że nie siedzę od poniedziałku do piątku za biurkiem.

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Czasami i sami faceci nie potrafią docenić swoich żon,że ta się stara.Dziękuj Bogu,że Twój mąż Cię szanuje i docenia Twoją pracę.Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)