Podbić świat na 3 kółkach



Dzieciole to typowi mali sportowy. Wszędzie ich pełno, uwielbiają nowe wyzwania, a jeszcze bardziej nowe sprzęty :) Kiedy zobaczyli nowe pojazdy nie zważając na deszczową aurę jednogłośnie zapragnęli przejażdżki. Mama parasol w rękę, młodzież płaszczyki z kapturkami i ruszyliśmy na podbój świata :)


Hulajnoga B1 jest stworzona  zmyślą o najmłodszych poszukiwaczach przygód. Przedział wiekowy to 2-4 lata. Wagowo producent zaleca użytkowanie przez dziecko do 20 kilogramów. Gabinowski jest szczuplutki, więc mój prawie 6 letni syn również skorzystał z nowego nabytku :)
Hulajnoga posiada regulację 3-stopniową, Nelka mająca 97 cm. łapie się na ostatnią już wysokość.
Gabin ma prawie 119 cm. i w jego przypadku to ostatnia chwila na zabawę. Chłopak woli zdecydowanie wyższe sprzęty :)

Hulajnoga B1 Oxelo w moich oczach ma dwie ogromne zalety. Jest maleńka po prostym demontażu, więc idealna do transportu. Ba, nawet mogę ją wrzucić do mojej torby. Wystaje z jednej strony, ale każda matka wie, że wolne ręce to podstawa :) Po drugie jest bardzo lekka - młoda spokojnie daje radę ją podnieść i przenieść. Nela to mała kaskaderka, więc sama znosi ją również ze schodów. Znacie etap "ja sama" - u nas od kilku miesięcy jest na fali, więc ja idę z przodu żeby w razie małego wypadku łapać dziecko, a ona za mną z hulajnogą pod pachą. Mina na parterze jest bezcenna :)

Nelka jest zachwycona nowym nabytkiem:)) Co pokazuje mi codziennie przed każdym spacerem.?Bez różowej strzały ani rusz :) Tu dochodzimy do kolejnej zalety hulajnogi, czyli magii kolorów. Do każdej hulajnogi możemy dokupić sobie nakładkę w dowolnie przez siebie wybranym kolorze. Jako mama dwójki dzieci mówię Wam, że kolor ma ogromne znaczenie! Dziś mamy fazę na różowy, ale wcale się nie zdziwię kiedy za dwa miesiące tylko to żółty będzie na szczycie listy tych "najcudowniejszych" :)

Pytacie mnie o wady? W naszym przypadku była jedna - hulajnoga jest bardzo wyczulona na ruchy dziecka. Poprzez ruchomy drążek, którego dziecko się trzyma wystarczy delikatnie skręcić i już zbaczamy z trasy. Jeżeli maluch nie miał wcześniej do czynienia z hulajnogą będzie to świetne rozwiązanie - pamiętam jak Gabin początkowo nam kręcił się w kółko, bo miał z problem z manewrowaniem ciałem tak aby hulajnoga się go "słuchała". W przypadku dziecioli, które na hulajnogach śmigają już dosyć długo ruchomy drążek był mega wyzwaniem. Gabin powrócił do swojego starego sprzętu, a Nelka w ciągu jednego dnia opanowała i wyczuła nowy nabytek :)

- Nela podoba ci się nowy sprzęt?
- Taaaak, jestem różową strzałą.
- Chcesz iść na spacer pojeździć?
- Mamuś pędzę, lecę pobić świat na mojej różowej nodze :)


















Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. To czego brakuje naszej hulajnodze to możliwość składania. Poza tym mamy bardzo podobną, którą Ala pokochała od pierwszej jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziecko to każdą hulajnogę pokocha tak samo. Ale niektóre są bardziej praktyczne dla rodzica, jak ta np. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)