Rodzicu nie cwaniakuj Twoje dziecko patrzy!


Okres wiosenno - letni uracza imprezami plenerowymi. Każdy weekend jest przepełniony wątpliwymi atrakcjami w postaci dmuchanych zamków, waty cukrowej i muzyki disco płynącej z głośników. Imprezy plenerowe to większości synonim tandety - niestety - uwielbianej przez dzieciaki. Z miłości do nich zniosę wiele, więc dziwnym trafem trafiamy na targi radości dziecięcej co tydzień. Ja za każdym razem obiecuję sobie, że to koniec na najbliższy miesiąc.

Spędy krzyczących rodzin, karuzelę po 10 zł za 5 minut, żywność, która powinna leżeć w dziale chemicznym - naprawdę się boję co oni tam podają - to zdecydowanie nie mój świat. Nie jestem wyjątkowa w swoich odczuciach, bo widzę miny rodziców zmęczonych tych całym zamieszaniem. Z drugiej strony nasze dzieci uwielbiają ten kicz, a dzieciństwo rządzi się swoimi prawami. Nie chcę zabierać im tych odpustowych radości, bo sama jako mała dziewczynka sikałam z radości na widok tych wszystkich plastikowych zabawek, a wiatraczek przyczepiany do roweru cieszył mnie taka mocno jak dziś buty. Sami rozumiecie :)

W tym całym kolorowym zamieszaniu jest jeden typ zachowań, który doprowadza mnie do stanu wrzenia.

Rodzice cwaniaki pojawiają się przede wszystkim przy darmowych imprezach. Wpychają dzieci bokiem na dmuchane atrakcje, nie stają w kolejkach nigdy i udają że są tacy zakręceni "oj przepraszam nie widziałam, że tu kolejka, ale dziecko już poszło to go już nie zabiorę". Patrzysz na swoje dzieci, które przebierają nóżkami ze zniecierpliwienia i czujesz, że zaraz powiesz coś bardzo niegrzecznego.
Nie godzę się na bycie ofiarą cwaniaków, tym bardziej kiedy sytuacja dotyka moich dzieci moje instynkty macierzyńskie zaczynają mocno dawać o sobie znać. Czego uczymy swoich dzieci, że warto być bezczelnym i przepychać się do przodu udając że nikogo się nie widzi. NIE! Chcę aby moje dzieci sprawnie poruszały się w społeczeństwie jednak zachowując się przy tym wszystkim kulturalnie. Nie cierpię cwaniactwa i nigdy nie będę go tolerować.
Podobnie sprawa wygląda kiedy pojawia się opcja darmowych posiłków. Mam wrażenie, że to nie dzieci biegną do słodyczy tylko wygłodniali rodzice. Ostatnio byłam świadkiem chowania żelek i makaroników do torby prosto z wielkiego stołu. Miny obsługi bezcenne. Serio? Teraz pomyślcie o tym , że dzieci biorą z nas przykład. Jak mogę zakazać swojemu dziecku brania garściami jedzenia, kiedy samemu najzwyczajniej w świecie je się kradnie?
Rodziece cwaniaki mają specjalny radar i kiedy tylko widzą opcje zgarnięcia czegośc gratis, nieważne czy to smycze do telefonów, próbki szamponów czy lizaki biora to podobnie jak w przypadku jedzenia garściami. Kiedy ostatnio byłam świadkiem nie wytrzymałam i zwróciłam uwaggę "uroczej " pani, że długopisy powinno się brać pojedyńczo, a nie garścmia. Coś bąkneła pod nosem, ale zabrała tylko dwa :) Tu dochodzimy do wszelkiego rodzaju konkursów. Dziecko nie jest zainteresowane i słyszę rozmowę:

- Idź, bo coś wygrasz.
- Mamo, ale ja nie chcę.
- Masz iść! Bo idziemy do domu!
-. ..płacz

Targają mną ambiwalentne uczucia. Z jednej strony jestem zła, że ktoś chce wykiwać moje dziecko, które zachowuje się zgodnie z normami społecznymi. Z drugiej strony jest mi strasznie szkoda dzieci tych rodziców, którzy patrzą na rzeczy, a nie uczucia swoich dzieci. Przyjadą do domu obładowani mnóstwem gratisów, dzieci zaliczą każdą atrakcję tylko pytanie czy naprawdę warto być takim człowiekiem?

























Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)