Nie strasz macierzyństwem


Ostatnio spotkałam się z koleżanką, która obecnie jest mamą rocznej córeczki. Chodziłysmy po alejkach parkowych i powiedziała mi, że marzy o kolejnym dziecku i strasznie żałuje iż tak późno zdecydowała się na macierzyństwo. Kiedy zapytałam czemu odpowiedziała najzwyczajniej na świecie, że się bała. Słysząc mrożące krew żyłach opowieści rodziców o tym jak świat się zmienia i człowiek zostaje uwięziony w samotni rodzicielstwa. Ona uwierzyła w te wszystkie straszne opowieści i decyzję o dziecku odłożyła na kilka lat...

Kiedy opowiadam o tym, że marzę o kolejnym dziecku najczęstszą reakcją jest "naprawdę? Ale po co?" albo "teraz to już będziesz maiła przechlapane". Osoby, które uśmiechają się do mnie i mówią, że duże rodziny to świetna sprawa mogę wyliczyć na palcach jednej ręki. Słysze te "straszaki" i ogrania mnie śmiech. Serio? Nie straszcie mnie macierzyństwem, bo na mnie to nie działa.
Poniżej lista najczęstszych straszaków:

Niesprzespane noce 

Gabin rzeczywiście budził się do 3 roku życia, ale nie pamiętam, żebym wyglądała jak zombie i chodziła wiecznie niewyspana. On budził się na pierś przy której zaraz odpływał, a kiedy już nie karmiłam to budził się, dostawał kubek wody i szedł ponownie spać. Nelka początkowo przesypiała całe noce, a później budziła się po to aby do nas przyjść. Uwierzcie mi, że najczęściej jej obecność zauważałam dopiero po przebudzeniu. Nieprzespane noce zdarzały się bardzo sporadycznie, a spowodowane były chorobami. Co lepsze człowiek naprawdę świetnie potrafi funkcjonować nawet przy zmniejszonej dawce snu :)

Zostaniesz sama, a koleżanki nie będą mieć dla Ciebie czasu!

Odkąd zostałam mamą jakoś nigdy nie zdarzyło mi się poczuć tych braków życia towarzyskiego. Wręcz przeciwnie nadrabiałam zaległości kinowe z dzieckiem w foteliku. Poznałam mnóstwo fantastycznych mam - niech żyją fora internetowe :) nadrabiałam zaległości w świecie kultury i rozrywki. To fakt, że towarzystwo uległo małej rewolucji, ale Ci najważniejsi są przy nas cały czas, a gdyby nie dzieci wielu osób nie pojawiłoby się na mojej życiowej ścieżce. 

Koniec z dotychczasowym życiem, koniec z Tobą i Twoimi pasjami

Miały być tylko pieluchy, mleko, kolki i moje podkrążone oczy. Znowu opowieści się nie sprawdziły. Wreszcie miałam czas na rozwinięcie swoich pasji i odkrycie siebie na nowo. Owszem rzadko się zdarza impreza do rana, ale czy to naprawdę taka wielka strata? Pewny etap naszego życia się zmienia, ale to nie znaczy, że w jakimkolwiek stopniu tracimy siebie. Od kiedy pojawiły się dzieciole rzadziej szaleje na parkiecie wieczorową porą, ale to nie zmienia faktu, że nadal chodzę na randkę z mężem i damskie wieczory :) Posiadanie dziecka nie tworzy z nas kury domowej w rozciągniętych dresach, ewentualnie to my same to sobie robimy. Ja nie chciałam stracić siebie samej i uwierzcie mi, że to jest naprawdę możliwe!

Połóg i pierwsze miesiące to hardcore

Bla, bla, bla. Połóg nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy jakie mnie w życiu spotkały, ale naprawdę nie widzę w nim nic dramatycznego. Podobnie było z cesarką, po której miałam dochodzić do siebie przez długi okres czasu. Po tygodniu wróciłam do formy, a znam dużo mam, które dwa dni po porodzie są już praktycznie samoobsługowe :) A pierwsze miesiące w domu z niemowlakiem to był jeden z najpiękniejszych okresów w moim życiu. Pierwsze miesiące to istna sielanka później zaczęła się przygoda z raczkowaniem i mój czas trochę się skurczył :) Ale macierzyństwo to przygoda, która będzie nas zaskakiwać bardzo często :)

Zapomnij o wyjazdach, z dziećmi się nie da!

Jak się nie da jak się da? To naprawdę kwestia organizacji. Zwiedziliśmy z nimi już pół Polski i nie zamierzam przestać :)

Nie wierzcie jeśli Was straszą, bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie nam powiedzieć jak będzie. Każde dziecko jest inne. Ale mogę Wam zdradzić, że Wasze będą najfajniejszymi dzieciakami pod słońcem w Waszych oczach. Właśnie tak widzę macierzyństwo - jako nieustanne poznawanie siebie, odkrywanie nieznanego, źródło miliona wzruszeń i nieustanne pokłady miłości, która mnoży się każdego dnia :)













Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. Oj wiele znam takich osób, które straszą, może przez to by też w pewien sposób dowartościować siebie - jest tak ciężko, ale ja daję radę lub pożalić się.
    Osobiście kilka razy ktoś do mnie mówił - teraz to nic, dziecko małe - zobaczysz potem, jak pójdzie do przedszkola/szkoły itd. Albo z jednym dzieckiem to łatwo, a przy dwójce, to dopiero... Zawsze traktowałam z przymrużeniem oka te opowieści. Jedynie czego faktycznie się bałam to porodu. Powiadanie strasznych historii z porodówki kobietom, które planują dopiero dziecko jest naprawę nie fajne...
    Straszeniu i niepotrzebnym nakręcaniu się mówię nie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że część ludzi się nakręca tym straszeniem ja po kilku latach tylko się uśmiecham i wiem swoje:)

      Usuń
  2. To zależy od rodziców. Bo są rzeczywiście tacy,którzy rzadko kiedy wychodzą z domu bo nie mają z kim dziecka zostawić,a nie wszyscy dziadkowie są na miejscu i nie wszyscy chcą zajmować się wnukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie ma dziadków to spokojnie można wynająć nianię na kilka godzin albo poprosić przyjaciół:) Rozwiązanie jest wystarczy chcieć:)

      Usuń
  3. Ale nie każdego stać na tą nianię,a przyjaciele mają własne życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. niania na kilka godzin to nie za duży koszt:) A jeżeli chodzi o przyjaciół znajomych można zaproponować układ, że raz wy wyjdziecie, a następnym razem oni. Tak jak powiedziałam chcieć to móc można oczywiście również siedzieć w domu i narzekać na swój "ciężki" los...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem,ale nie wszyscy ufają obcym osobom.

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)