14 rzeczy, które zmieniły się po pojawieniu się dzieci


Mówili mi, że po urodzeniu dziecka wiele rzeczy się zmieni. Jednak nigdy bym nie podejrzewała, że będą to tak abstrakcyjne zmiany :) Te rzeczy zmieniły się na najbliższe kilka (naście) lat, ale co tam życie bez nich było by takie nudne :)
Zacznijmy od samego początku...



Pobudki

Bez Dzieci: Przed posiadaniem dzieci nienawidziłam budzika, który codziennie o 6 rano stawiał mnie na nogi. Jednak opcja niedosypiania nie była taka straszna, bo zawsze miałam weekend i wylegiwanie się do południa :)
Rodzicie: Budzik się zgubił, ale nie szkodzi mój osobisty syn codziennie chwilę przed 6 radośnie mnie budzi "mamo witamy nowy dzień" - losieeeee nie ma litości. Niech będzie błogosławiony ten co wymyślił programy dziecięce od 6 rano. Musiał być genialny albo musiał posiadać dzieci :)

Zakupy

BD: szybkie zakupy zajmowały mi 10 minut i już byłam w domu smarując świeże bułki masełkiem :)
W supermakretach spacerowałam dostojnie jak dama zastanawiając się co tu wybrać. 
R: Bułki muszą być kupione dzień przed. W innym przypadku śniadanie jedlibyśmy na obiad. Szybkie zakupy odeszły w zapomnienie :) Sama droga do sklepu zajmuje nam 20 minut, w końcu tyle ciekawych owadów, kamieni i aut po drodze mijamy :)
Wizyta w marketach wygląda jak tor wyścigówek. Tak się spieszę, że ledwo wchodzę w zakręt :)

Wychodzenie z domu

BD: Łącznie z poprawieniem makijażu i wybraniu odpowiedniej kurtki i innych pierdół zajmowało mi maks 10 minut :)
R: Trwa to 10 minut jak mają włożyć tylko klapki :) Opcja zimowa kiedy to po zapakowaniu w  kombinezon moje dziecko oznajmia mi, że koniecznie musi siusiu (Aaaaaaa!!!) Tak, tak pytałam przed ubieraniem czy nie muszą skorzystać z toalety, ale te 5 minut wcześniej im się naprawdę nie chciało :) Przeprawa z odpowiednią czapką i butami potrafi trwać tyle, że mam ochotę ich rozebrać i nigdzie nie wychodzić. Hmmm ile to trwa? Wolę nie wiedzieć :)

Imprezy

PD: to szalone noce spędzone przy dźwiękach głośniej muzyki, szaleństwa na parkiecie i kolorowych drinkach. Zaczynały się o 11 i kończyły o 6 nad ranem :) Niech żyje baaal!
R: Imprezy nadal są kolorowe i głośne tylko niekoniecznie w ten sam sposób, setki balonów i "Pan Tik-tak " z głośników. Popijam szampana piccolo z plastikowego kubeczka i próbuję odlepić kolorowe chrupki z moich jeansów :) Podobne są też godziny imprez z tym, że tym razem działamy od 11 rano :)

Randki

BD: Randki miały miejsce co kilka dni. To spontaniczne wypady na miasto i celebrowanie chwil. Nie ważne, że rano trzeba wstać do pracy. Mogliśmy chodzić za raczkę do białego rana
R; Spontaniczność? Chyba żartujesz :) Żeby wyjść musimy uruchomić cała maszynerię :) Rozmowa z dziećmi, że wychodzimy, wielkie uśmiechy dla babci, żeby z dziećmi została :) A kiedy już jesteśmy tylko we dwoje szybko wcinamy kolację i pędzimy do domu. Pędzimy, ale nie mam pojęcia czemu :)

Posiłki

BD: Śniadania jedliśmy o 11, a na obiad kiedy ogarniało nas lenistwo mogła być jajaecznica albo duża kawa :) Wsuwanie paczki chipsów do popołudniowego sensu filmowego to norma :)
R:O 11 jestem w trakcie przygotowywanie obiadu, który być musi. Opcji nie ma aby dzieciole przeżyły chociaż jeden dzień na kanapach :) A podczas seansów filmowych zajadamy się jabłkiem, marchewką i fit przekąskami. Słodycze człowiek je skitrany w kuchni. W końcu dzieci powinny się zdrowo odżywiać, a chipsy to zło :)

Wizyty u lekarza

BD: Denerwowało mnie każde 5 minut opóźnienia! Dentysta jawił mi się jako koszmar i generalnie omijałabym go najchętniej z daleka :)
R: 20 minut opóznienia luuuuzik. Mam książkę, więc wreszcie sobie spokojnie przeczytam. Dentysta no prosze jaki relaks 30 minut leżę i nic nie robię, NIC :)

 Uzupełnienia szafy

BD; Uwielbiałam zakupy, cały dzień pomiędzy wieszakami to relaks i świetna zabawa zwłaszcza z przyjaciółką obok :)
R: Zakupy no cóż nadal robię dosyć często, ale najczęściej przez internet :)

Restauracje

BD: Wybieraliśmy fajne knajpy z pysznym jedzeniem:)
R: Dziś stawiamy na te z wysokimi krzesłami i kącikiem dla dzieci :) 

Rozmowy z przyjaciółmi

BD: Spotkanie przy kawie, rozmowy przez telefon mogły trwać godzinami. Nie przeszkadzało nam absolutnie nic, w końcu wysikać się można ze słuchawką przy uchu :)
R: Dziś 10 minut rozmowy bez przerywników jest możliwe kiedy dziecko śpi albo ogląda bajki. Upsss, wydało się :) W innym przypadku mam wrażenie, jakby każda z nas miała zespół Tureta i co chwilę słyszę "zostaw", "tego nie można", "uważaj".

Zabiegi upiększające

BD: Malowałam się aby ładniej wyglądać i podkreślić swoje atuty, a kolor włosów zmieniałam aby podkreślić to co najbardziej w sobie lubię.
R: Włosy farbuję aby przykryć siwe pasma, a makijaż cudownie tuszuje moje zmęczenie :)

Seks

BD: W ciągu dnia czemu nie, cały dzień mogliśmy spędzić w łóżku
R: Kiedy dzieci pójdą spać i upewnimy się 10 razy, że na pewno mocną śpią :)

Podróżowanie

BD: Muzyka z głośników, okulary na oczy i wiatr we włosach :) Dobra książka i jedźmy na drugi koniec Polski. Po opuszczeniu auto wygląda dokładnie tak samo jak wtedy gdy do niego wsiadaliśmy.
R: Dziś tona wszelkiego rodzaju przekąsek, picia, książeczek, kolorowanek i stosu płyt z muzyką dziecięcą. Mój bagaż podręczny jest wielkości dużej walizki :) A po dojechaniu na miejsce auto wygląda jakby przeszło tornado :)


Chorowanie

BD: Kiedy dopadła mnie choroba, zażywałam odpowiednią ilość leków, wygrzewałam się w wanie, a później leżałam grzecznie pod kołdrą. Grzała mnie również gorąca herbata. Jeśli było poważnie brałam zwolnienie i się kurowałam
R: Chorowanie nic nie zmienia, no dobra Ty masz wrażenie, że zmartwychwstałaś i należysz do świata zombie :) Co ma być zrobione musisz zrobić. Herbatę popijam zimą i zużywam tysiąc chusteczek :)

Pomijam zimą kawę zamiast ciepłej, prysznice trwające 3 minuty zamiast godziny w pełnej wodzie wanny i robienie siku z dzieckiem przyklejonym do nas, bo o tym chyba wiecie najlepiej? :)

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)