Rodzeństwo czy można kochać inaczej?




Zawsze byłam przekonana, że swoje dzieci traktuję w taki sam sposób. W moim odczuciu mam dla nich tyle samo miłości, cierpliwości i zrozumienia. Kiedy jednak bliżej się temu przyjrzałam chyba nie jest tak do końca. Czy mając dwójkę dzieci można je traktować dokładnie tak samo, tak samo mocno je kochać?

Kiedy zaszłam w ciążę moją największą obawą była moja siła uczuć. Uczuć, którymi obdarzyłam Gabrysia. Czy drugie dziecko można pokochać tak samo mocno? Okazało się, że miłość się nie dzieli, ją z każdym nowym członkiem rodziny mnożymy. Dziś kiedy mam w domu 6 i 3 - latka wiem, że każde z nich jest moją "największą" miłością. Jednak każde z nich kocham inaczej. Mają zupełnie inne potrzeby i charaktery. Moja relacja jest dopasowana do ich potrzeb. Nela to mała przylepa, która najchętniej ciągle by się przytulała i całowała. Gabin ceni swoją wolność i przytula się tylko do najbliższych sobie osób. Każde z nich wyraża swoją miłość w zupełnie inny sposób, ze mną jest dokładnie tak samo. Czy to jednak znaczy, że jedno z nich kocham mniej? Absolutnie nie!
 Pamiętam, kiedy Gabryś rozpoczynał naukę jazdy na rowerze każdy jego upadek wiązał się z morzem łez. Zawsze byłam obok żeby go przytulić i dać magicznego buziaka w kolano. On potrzebował słów wsparcia, że da radę. Kiedy Nelka rozpoczynała swoją przygodę ze sprzętem jeżdżącym jedyne czego potrzebowała to dopingu :)

"Według naukowców z University of California, aż 60 procent matek i 75 procent ojców ma swoje ulubione dziecko. To ich wewnętrzny wybór, dokonywany często zupełnie nieświadomie."


Posiadanie swojego ulubionego dziecka to jedna z najgorszych krzywd, które możemy wyrządzić drugiemu maluchowi. Wiem, że dużo "łatwiej" kocha się to dziecko, które sprawia mniej problemów, to które ciągle nas przytula lub to, które jest słabsze. Ojcowie mają słabość do uroczych córeczek, a mamy do swoich idealnych synków. 

 Sama byłam jedynaczką, na której w domu skupiała się uwaga dorosłych. Jednak znam wielu ludzi skrzywdzonych przez rodziców, którzy faworyzowali ich rodzeństwo. W konsekwencji czego ci dorośli ludzi dziś mają pełno kompleksów i średnio radzą sobie z bliskością. 
 Patrzę na swoje dzieci i czuję w środku, że moja miłość do nich jest bezwarunkowa. Chodź nie zawsze traktuję ich tak samo. Spowodowane jest to przede wszystkim ich wiekiem oraz charakterem. Każde z nich zupełnie inaczej podchodzi do naszych rozmów i to co sprawdza się przy Gabrysiu zupełnie nie pomaga przy Neli. Stąd nasze różnice w wychowaniu.

Dziś nie jestem w stanie powiedzieć czy mam rację podchodząc indywidualnie do każdego z nich. Serce mi jednak podpowiada, że lepiej tratować każde z moich dzieci jako jednostkę, a nie grupę.

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)