Weekend za miastem


Wakacyjne weekendy tym różnią się od tych pojawiających się w roku szkolnym, że na nie czekam jak na zbawienie :) Nie wiem co myślałam wpadając na to, że 2,5 miesiąca bez zajęć przedszkolnych to "rewelacyjny pomysł". No cóż, nie do końca :) Na ostatni weekend lipca zaplanowaliśmy jakiś czas temu wypad poza miasto z naszym przyjaciółmi.

W myślach zaplanowałam weekend pełen relaksujących chwil, przepełniony radosnym śmiechem dzieciaków i zwiedzaniem nowych zakątków. Oczami wyobraźni widziałam wieczory spędzane przy drinkach i na wesołych pogaduchach. Po prawie 3 godzinach podróży nadal nie straciłam mojego optymizmu i dzielnie zabawiałam moje dzieci :) Kiedy Nelka zasnęła trochę przed dotarciem do celu gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że może prześpi do rana...taaaa prześpi :) Nowe okoliczności przyrody pobudzają ją do życia jak Redbull profesora z reklamy :)

Trzy dni czwórka dorosłych kontra czwórka dzieci i uwaga, uwaga daliśmy radę :) Nasz wypad odsypiałam co prawda dwa dni, ale dawno tak dobrze nie bawiłam się. Dzieciole miały kilka (naście) wzlotów i upadków, ale niczym szczególnym mnie nie zaskoczyły :)

Były bociany, krowy i pola wysokiej kukurydzy w której można się było schować przed dorosłymi. Był wypad na przepyszne lody, bieganie na bosaka po trawie i skakanie w błocie :) Była pyszna kawa na tarasie i dom pośrodku drzew i co najważniejsze byli ze mną świetni ludzi, którzy doprowadzają mnie do łez ze śmiechu :) Było najlepiej :)

Doszłam do wniosku, że jeśli mamy gdziekolwiek wyruszać to tylko z dzieciatymi znajomymi ) Szczytem marzeń są dzieci w podobnym wieku, które mogą nam zafundować taki sam poziom "akcji przypał" :) Odpada stres związany z wczesnymi pobudkami oraz dziwne spojrzenia, kiedy Twoje dziecko rozpacza z powodu złego koloru kubeczka. Mamy bardzo podobnym rytm dnia i bardzo zbliżoną tolerancję :)

Wiecie co najbardziej mi się podobało? Brak kontaktu ze światem :) Zerowy zasięg ma całkiem dużo plusów :) Zyskałam mnóstwo czasu i kompletnie niczym się nie przejmowałam. A oni szaleli naładowani leśną energią :)























Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. widać, że wyjazd udany :)
    jak patrzę na te sielskie kadry to myślę sobie, że przecież właśnie tak mam za oknem ... pola, las, przyroda na wyciagnięcie ręki, tu rower, tam porzeczki, a tam żaby i znów do mnie dociera, że to dla tych plusów opuściłam miasto ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie chwile uchwycone w fotografii :)
    Będzie piękna pamiątka!

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie planujesz może wypadu w Bieszczady? Tu est sporo pomysłów na atrakcje dla dzieci http://www.naszebieszczady.com/co-robic-w-bieszczadach-z-dziecmi/ a to nie wszystko przecież ;) ja uwielbiam odwiedzać góry. tam jest tak spokojnie, chociaż sama mieszkam za miastem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)