Historia o histerii, czyli jak poradzić sobie z wściekłością u dziecka


W teorii zawsze wiedziałam jak ugryźć stany histeryczne u dziecka. Teoria, teorią...Jednak dopóki na własnej skórze tego nie doświadczysz to uwierz mi, że nie masz pojęcia jak się zachować. Co zrobić? Jak przeżyć histerię u dziecka i jednocześnie mu pomóc? Czy to w ogóle jest możliwe?

Jedno  z najważniejszych moim zdaniem rzeczy, które musimy zrozumieć to powód dlaczego dziecko wpada w histerię? Ja osobiście widzę to jako wulkan skłębionych emocji, z którymi dziecko nie jest w stanie samo sobie poradzić. W naszym przypadku powód zrozumiałam bardzo szybko, jednak nadal nie miałam pojęcia jak sobie poradzić z jej furią.

Nelka bardzo przeżyła pójście do przedszkola. Po dwóch tygodniach zaczęły się pojawiać pierwsze ataki wściekłości. Kiedy po raz pierwszy poczułam co to znaczy histeria dziecka na własnej skórze, sama nie wiedziałam jak się zachować. Postąpiłam bardzo instynktownie. Zabrałam młodą do domu i cały czas próbowałam ją uspokoić. Każda metoda była dobra, ja czułam się jak najgorsza matka świata i najchętniej usiadłabym obok niej i sama rozpłakałabym się. Punkty zapalne w przypadku histerii są dla nas tak błahe, że aż czasem wydają się nie możliwe. Jednak świat dziecka rządzi się swoimi prawami i chcąc jej pomóc postanowiłam ja zrozumieć. Uwierzcie mi to  jest zdecydowanie najtrudniejsze.

Kiedy po tygodniu codziennych ataków widziałam, że znowu zbiera się na burzę postanowiłam inaczej ugryźć temat. Nela odmówiła kolacji i poprosiła o lody. Kiedy usłyszała odpowiedź odmowną zaczęła krzyczeć i tupać. Gabin chciał jej pomóc, ale usłyszał tylko od młodej jeszcze głośniejszych krzyk. Płakał on, ona krzyczała a ja miałam ochotę schować się do szafy i z własnej bezradności krzyknęłam. W konsekwencji ona krzyczała jeszcze głośniej, ja byłam rozbita maksymalnie i wieczorem przepłakałam pół nocy. Uczucie beznadziejności mnie przerosło. Wiedziałam, że muszę pomóc jej i nam, bo każda z nas już ledwo dawała radę.

Najgorsza w tym wszystkim jest bezradność i widok dziecka, które walczy same ze sobą. Starszy brat, który nie ma pojęcia o co chodzi. Młody chciał pomóc siostrze, ale kompletnie nie widział o co jej chodzi. Na każdą próbę dotyku reagowała jeszcze gorzej. Rozmawiałam dużo z Gabinkiem na ten temat chcąc mu pokazać, że Nelka potrzebuje naszego wsparcia i jej szał wymaga od nas dużo cierpliwości.

Następnego dnia kiedy młoda wpadła w histerię przeczekałam chwilę i zapytałam się czy chce abyśmy razem wymyśliły rozwiązanie? Pomachał mi głową na tak! Rozumiecie? To dziecko chciało, aby jemu pomóc, bo sama nie mogła sobie poradzić z tymi negatywnymi emocjami. Zadawałam jej kilka pytań, na które chciałam aby odpowiedziała pozytywnie. Młoda pochlipała jeszcze trochę, ale bez już bez krzyku. Po czym przytuliła się do mnie.

Kolejny napad miał miejsce dopiero za kilka dni. Postąpiłam dokładnie tak samo i znowu podziałało. Czuję ogromną ulgę, bo dla mnie to niesamowity krok milowy. Nie chciałam jej złamać i pokazywać, że moje zdanie jest zawsze najważniejsze w tym domu. Bardzo cenię jej asertywność, chociaż nie raz, nie dwa doprowadza mnie ona do wrzenia. Chciałam jej pokazać, że w naszym domu liczymy się z jej uczuciami, ale równie ważne są odczucia innych domowników.

Ten miesiąc był cholernie ciężki dla całej naszej rodziny, bo histeria jednego z jej członków dotyka całości. Czy dobrze postępujemy w  przypadku histerii u Neli? Mam wrażenie, że sama chciałabym aby w ten sposób bliscy mi pomogli. Instynkt mi podpowiada, że tak jest najlepiej, ale czy rzeczywiście? To pokaże nam czas.

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)