Bunt 6 -latka, czyli jazda bez trzymanki


Kiedy już przebrnęliśmy już wszelkie wzloty i upadki związane z rozwojem emocjonalnym u Gabrysia złapałam głęboki oddech. Młody zmienił otoczenie i dumnie pomaszerował do zerówki szkolnej, przez kilka ostatnich miesięcy bardzo wydoroślał i stał się dużo spokojniejszy. Myślałam, że okres krzyków i awantur o cokolwiek już dawno za nami. W końcu nastały czasy, kiedy umawiamy się na coś konkretnie i mój syn nie zmienia zdania co 3 minuty. W domu było tak fajnie i w miarę spokojnie :) Właśnie wtedy życie pstryknęło mnie w nos i zaśmiało się prosto w twarz. Zapnij pasy kochana Twoje dziecko właśnie wsiada za kierownicę i zaczynamy ostrą jazdę bez trzymanki.



Mam nieodparte wrażenie, że Gabinowski przechodzi bardzo nasilony okres negatywizmu. Cokolwiek mu zaproponuję słyszę głośne "nieeee". Okres 6 lat przynosi nam niespodziankę, w której rodzice spadają z piedestału i już nie są centrum wszechświata dziecka. To koledzy i przyjaciele grają pierwsze skrzypce. Codzienne potyczki słowne z moim bezkompromisowym chłopcem to normalny element dnia. Czasami mam wrażenie, że mam do czynienia z Mr. Jeckelem, a już za chwile wita mnie dr. Hyde. Kiedy wieczorem przytula się do mnie mocno wieczorem i szepcze mi do ucha "Kocham Cię Mamuniu" nic nie zapowiada tego, że rano stoczymy batalię o ubranie się do szkoły.

Ostatnio nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć. Szybko okazało się, że mój krzyk to jeden
 z najgorszych możliwych rozwiązań. Młody spojrzał na mnie oburzony i usłyszałam:

- Mamo mówisz, że nie można krzyczeć, a co Ty właśnie robisz? To jest moje życie, a nie Twoje, więc daj mi żyć po mojemu!

Szczękę zebrałam z podłogi, przeprosiłam go za krzyknięcie i porozmawialiśmy. Często na moje pytanie czemu tak zrobił słyszę "nie wiem Mamo". Widzę, że targają nim sprzeczne uczucia i toczy wewnętrzną walkę ze sobą samym. Wszechobecne zmiany, nowe obowiązki i wymagania powodują, że czuje się coraz bardziej samodzielny i niezależny. Z drugiej strony to cały czas mały chłopiec.

Po raz kolejny ustalamy nasze granice, przegadujemy nasze uczucia i staram się jak mogę aby moja cierpliwość magicznie rozszerzyła granice. Kiedy młody coś przeskrobie nie obwiniam go i nie wytykam mu jego złego postępowania, bo to działa na niego jak płachta na byka. Zaczynamy rozmawiać i zadaję mu pytanie tak, aby zrozumiał, że to co zrobił było niemiłe.

Okres kolejnego skoku emocjonalnego u dzieci sześcioletnich to dla domowników ciężki orzech do zgryzienia. Za każdym razem myślę jednak o tym, że każdy z nas musiał przez to przejść. Postawa roszczeniowa, potrzeba posiada wszystkiego na "już" jest dla mnie cholernie ciężka. Jednak widzę, że nasze rozmowy i ustalenia przynoszą efekty. Co prawda minimalne, ale jednak: ) Gabinowski na każdą odmowę reaguje krzykiem i fochem, oddycham głęboko i tłumacze mu dlaczego nie zgadzam się na jego pomysł lub dlaczego jego zachowanie mi nie odpowiada. Dziecko potrzebuje najwięcej ciepła, zrozumienia i miłości dokładnie wtedy, kiedy mam ochotę uciec od niego jak najdalej,

Z drugiej strony mam świetnego chłopca w domu, który coraz częściej zaskakuje mnie swoją wiedzą i poczucie humoru :) Więc głęboki wdech, pierś do przodu i cieszmy się, że nasze dzieci prawidłowo się rozwijają :) Za te kilka(naście) lat będziemy to wspominać ze śmiechem. Mocno w to wierzę :)

Udostępnij:

Komentarze

6 komentarze:

  1. dzieci nie przestaną nas zaskakiwać. Ale cały w tym urok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jeszcze wszystko przede mną :). Mam nadzieję, że jakoś to pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pójdzie:)) Matyczna miłość dodaje super mocy:D

      Usuń
  3. Też mam 6 latka w domu i widzę, że podobnie się zachowuje do Twojego, z dodatkiem kłótni z bratem, ale są dni, kiedy jest cudownym dzieckiem. Ostatnio po basenie powiedział w szatni" Idź mamo, poradzę sobie..." no i poradził...polecam książkę Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie bunty jeszcze przede mną. Wiem, że będzie pewnie czasem ciężko, ale wiem też, że moja rola to pomóc jej zrozumieć to co będzie się z nią działo :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że tak spokojnie starasz się synkowi wszystko tłumaczyć. Mam nadzieję, że za 5 lat będę miała tyle samo cierpliwości co Ty. Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)