Nowe przygody skarpetek, jeszcze bardziej niesamowite i niespodzianka dla Was!



- Mamo gdzie jest moja ołówkowa skarpetka?
- Być może w pralce.
- Nie ma, w koszu na pranie też nie ma, bo już nurkowałam.
- Może wyruszyła podbić świat?
- Mamo ona nie może to moja ulubiona?
- Nelka dziś poczytamy o znikających skarpetkach i dowiemy się co się z nimi dzieje.
- Może znajdziemy też ołówkową.
- Może...



Tajemnicze zniknięcia skarpetek mają miejsca w każdym domu. W dziwny sposób nikomu z dorosłych dotąd nieznany, znikają gdzieś w czeluściach domowych zakątków. Jednak Justyna Bednarek odkryła ich tajemnicę i zapisała na kartach kolejnej odsłony przygód skarpetkowych istot :)

"Niesamowite przygody 10 skarpetek" to jedna z ulubionych pozycji książkowych w naszym domu. Chodź książka jest stworzona z myślą o przedszkolach to podbiła serca wszystkich domowników. Dokładnie tak samo wygląda sytuacja z nową pozycją Justyny Bednarek. "Nowe przygody skarpetek (jeszcze bardziej niesamowite)" to książka, która powoduje nieoczekiwane napady śmiechu i konieczność przeczytania jej od deski do deski. 

Kiedy wślizgniesz się do długiego korytarza, który może zaprowadzić Cię dokładnie tam gdzie chcesz dowiesz się dużo więcej o sobie. A może raczej o swoich zaginionych skarpetach :) Jeśli uwielbiasz odkrywać nieznane, lubisz absurdalne poczucie humoru i chcesz dowiedzieć się kim jest ptakoryba, czy skarpetki mogą zaprzyjaźnić się z psiakiem koniecznie zajrzyj do księgarni po książkę, którą będziesz czytać nawet wtedy kiedy dzieci już zasną :)

Z myślą o Was otrzymałam książkę w dwóch egzemplarzach :) Uwielbiam sprawiać innym radochę, a tą książką należny się podzielić!! Jeśli macie chrapkę na "Nowe przygody skarpetek (jeszcze bardziej niesamowite)" odpowiedzcie w komentarzu  na blogu pod postem - jak przypuszczacie co dzieje się z Waszymi skarpetkami? Kreatywność w cenie i jeżeli nie macie pomysłu zapytajcie swoje dzieci, one na pewno coś podejrzewają :)

Miło mi będzie jeśli udostępnicie post :) 
Konkurs trwa do 23 kwietnia!








Udostępnij:

Komentarze

12 komentarze:

  1. Jako mole książkowe nie możemy pomijac takich wpisów :) Zapisuję tytuł!

    OdpowiedzUsuń
  2. Okej, to ja już wiem gdzie też ginął nasze skarpetki ;)
    Muszę powiedzieć chłopakom, że odkryłam ten sekret :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za polecenie tej książki, bo nie mieliśmy jej jak dotąd w naszych łapkach. A czasami mam wrażenie, że skarpetki w naszym domu żyją własnym życiem ;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasze skarpetki zapewne mają mnóstwo przygód, mamy już pełny kosz pojedynczych, które czekają na powrót pary.jednak podejrzewamy, ze skarpetki mają podziemne miasto, gdzie w promieniach sztucznego słońca wygrzewają się na dzikich plażach kosztując soczystych owoców, pijąc kolorowe napoje ze słomką i nie mają chęci wracać do nóżek śmierdziuszek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna pozycja do czytania dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  6. HEHhehe jeszcze tej pozycji nie znamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie wiem, jak Wasze, ale nasze skarpety w pralce przechodzą eliminacje - jeden z dziesięciu to nic w porównaniu z tym, co tam się dzieje! Skarpety najbardziej doświadczone, znające niejednego buta, niejedną podłogę i niejednego paznokcia mają olbrzymie szanse przenieść się w trakcie prania do świata równoległego, gdzie mogą wybrać sobie wymarzoną stopę już na wieczność... Największe szanse mają te, które doświadczyły w swoim życiu użytkowania w sandałach...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiś czas temu uznaliśmy już rodzinnie i jednogłośnie, że w naszej pralce musi mieszkać jakiś stworek (tu wkradło się podobieństwo wyglądem do znanego Zgredka), który ma wilczy apetyt na nasze skarpetki ... bo najczęściej po praniu brakuje jakiejś sztuki i jeden z domowników śmieje się, że tym razem obiadem była jego czerwona czy zielona skarpetka ... I nadal nie mamy sposobu, aby go wypłoszyć. Pokochał naszą pralkę, a zwłaszcza nasze skarpetki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja twierdzę, ze tradycyjnie skarpetki pożera pralka, ale moja córka ma inną teorię. Podobno tata wstaje w nocy i wybiera sobie różne skarpetki i zabiera do pracy, bo lubi miec zapasowe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co się dzieje ze skarpetkami naszymi? Ja wiem! Ostatnio jak po zakupy poszłam słyszałam jak sąsiadka sąsiadce opowiafała, że taty naszego czarna, frotowa (!), lewa skarpetka bawi się w kobietę kota na osiedlu. Pręży się i wygina skacząc z parapetu na parapet i zaglądając do mieszkań sąsiadów. Złoczyńców szuka, a tam tylko domowe sprzęty i gdzieniegdzie inne skarpetki batmany czy spidermany. Niestety nasza skarpeta kot straszy mieszkańców rozpłaszczając się na szybach w nieodpowiednich momentach. Raz jedna sąsiadka wyjrzeć chviała co się dzieje, a tu skarpetka jej na twarzy się rozpłaszczyła. Na szczęście po drugiej stronie szyby. I tak oto nasza skarpeta kot, choć złoczyńców szuka nam czarby piar robi. Więc jeśli znajdziecie tą naszą frotkę odeślijcie ją do domu. Coś doszły mnie słuchy, że ruszyła do centrum Warszawy, bo tam więcej się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasz synek od początku uważał skarpetki za zło konieczne. Zdejmował i zostawiał i krył gdzie popadło. Jak wychodziłam na ogród czułam się jak na grzybach, co chwile niespodzianka albo na polowaniu, bo ganiałam za psem,który uciekał ze skarpetką w pysku świetnie się przy tym bawiąc. W domu też mam kilka magicznych miejsc jak np. kominek czy zmywarka :-) Także nie tylko pralka. Ale nie ma tego złego...Einstein też nie nosił skarpetek także jest nadzieja!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi się wydaje, że skarpetki tak ogólnie to mają bardzo nudne życie - albo w szafce albo na nogach albo w pralce - i tak na okrągło:] Może się znudzić, co? Nic więc dziwnego, że jak tylko mają okazję to próbują się wyrwać z domu;) nawet za cenę rozerwania (jest szansa, że wtedy trafią na śmietnik - może nie pachnie najprzyjemniej, ale ile ciekawych rzeczy można tu znaleźć). Niektóre próbują płynąć pod prąd, a właściwie to z prądem i razem z płukaniem uciekać z pralki. Razem ze ściekami (znów te zapachy..) znikają w odmętach i szukają swojego szczęścia gdzieś między oczyszczalnią ścieków a wodą gruntową ;) Ostatecznością, ale czasami jedynym wyjściem na zmianę swojego losu, jest wyskoczenie z niedomkniętej walizki wkładanej właśnie do auta lub pociągu. Despereacją jest rzucanie się pod koła, ale jeśli się uda to czeka je wolność i nowe życie, więc wiele z nich ryzykuje:) A wiecie czemu znikają pojedynczo? Bo skarpetki w pary dobierają się pod względem charakteru - zawsze jedna jest ta spokojna i stateczna, a druga to taka "hulaj dusza", więc tylko czekać, aż coś szalonego znów przyjdzie jej do głowy .. tfu tfu..To znaczy pięty lub palców;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)