Paranoje ciążowe


Tym razem czułam wewnętrznie, że się udało. Całe moje ciało wysyłało maleńkie sygnały, znamy się jednak już tyle lat, że czułam te zmiany. Test pokazał mi dwie kreski i ku mojemu zdziwieniu spadła na mnie lawina spokoju. Myślałam, że te dwie kreski wprowadzą mnie w stan euforyczny, przeplatany z lekkim przerażeniem. A jedyne co odczuwałam to ten dziwny wewnętrzny spokój. Człowiek chciał, ale jak już się udało to dochodzi do nas, że za chwilkę nasze uporządkowane życie wywróci się do góry nogami. Jednak dostałam tylko, i aż pewność, że nasza rodzina będzie wreszcie pełna :)

I się zaczęło... tak każda z nas doskonale wie, że ciąża ciąży nie jest równa. To jednak siedzi w naszych głowach, każda mama wypatruje symptomów i kiedy one nie przychodzą zamiast cieszyć się, to głupia zaczynia wariować, że na pewno coś jest nie tak. Nie jest!!! To siedzi w naszej głowie! Pierwsze dwie ciąże kojarzą mi się przede wszystkim z mdłościami i kompletnym brakiem sił. To był ciężki okres i narodziny dzieci zawsze stanowiły dla mnie wyzwolenie i ogromną radość, że nareszcie mogę wszystko. Ciąża kojarzyła mi się z niemocą. Podobno do trzech razy sztuka:) Tak więc tym razem się udało, mogę spokojnie myć zęby, chodzić na długie spacery i wcinać ogórki kiszone na przemian z pomidorem.

No właśnie chyba coś jest nie tak, skoro nic mi nie jest? Wtedy właśnie jak na zawołanie przyszły wymioty i senność. Mogłabym spać dosłownie wszędzie, nawet u Neli w szatni przedszkolnej zdarzyło mi się przymknąć oczy :) Wiecie, że ja naprawdę byłam przeszczęśliwa z powodu tych objawów. Wiedziałam, że maleństwo się rozwija, a to jest najważniejsze dla każdej mamy.

Ta niepewność czy wszystko jest tak jak być powinna jest straszna. Zajmuje naszą głowę
 i przywołuje czarne chmury. W przypadku trzeciej ciąży wcale nie jest lepiej... niby człowiek dużo wie, ale może niekoniecznie. To jest chyba dużo gorsze, świadomość tego co może się stać potrafi przytłoczyć. Lepszy jest tylko fakt, że czasu na myślenie mam zdecydowanie mniej :)

Obawiam się, że troska o własne dziecko jest zawsze tak silna, że nasze paranoje ciąże nas nie opuszczą do czasu rozwiązania. A wtedy... wtedy zaczniemy się martwić o nasze maleństwo :)


Udostępnij:

Komentarze

6 komentarze:

  1. Każda z nas miała takie obawy jak Ty. Pamiętam, że sama zanim zrobiłam test już wiedziałam, że coś jest na rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak , od początku do końca ...fakt, ze w drugiej ciąży byłam
    Nieco spokojniejsza ... ale strach jest zawsze

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawy ma każda mama, a i każda martwi się i doszukuje w niczym problemu. Taka rola mamy :D Martwić się na zapas, haha :)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z moich obserwacji też wynika, że nie ma znaczenia czy to pierwsza, druga czy dziesiąta ciąża. Za mną wprawdzie dopiero dwie, ale ta druga była znacznie trudniejsza niż pierwsza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby w pierwszej ciąży powinno być najgorzej- bo niczego się nie wie, wszystko takie nowe, nieznane, wszystkiego trzeba się uczyć, to jednak kolejne ciąże a raczej zbytnia świadomość o zagrożeniach, ewentualnych symptomach, no o wszystkim, też są powodem zmartwień- a wiec i zbytnia świadomość też nie jest dobra. Ale my matki tak już mamy, że ciągle się martwimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobrze wiem o czym mówisz :D Według mnie wynika to po prostu z troski o nasze dzieci :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)