Przyjaciele z podwórka



Biegnę za rękę z nią, wiatr we włosach a my próbujemy zdusić nasz śmiech. Mamy bardzo mało czasu, już za chwilę rozpocznie się poszukiwanie. Chowamy się za wielkim stosem pustaków, mocno się do siebie przytulając. Gdzieś w oddali słychać "19, 20 szukam"...a my ponownie wybuchamy śmiechem:)



Porozumienie dusz, które może pokonać prawie wszystko. Przyjaźń w moim życiu to jedna z najważniejszych relacji. Dziś przyglądam się z boku jak nowe przyjaźnie rozkwitają u dziecioli. Każdy rodzaj przyjaźni posiada zupełnie inny odcień. Od kilku lat przyglądam się relacji mojego syna z jego najlepszym przyjaciółmi. To coś niesamowitego, ale kiedy spotykają się we trzech to nagle każdy inny przestaje istnieć. Kilka dni temu rozmawiałam z Gabinem, obok stał J. jego bratnia dusza...wiecie co się stało, kiedy Gabin zrobił niezadowoloną minę? Jasiek wkroczył do akcji i zaczął go bronić. Dwóch małych chłopców, gdzie jedne gotów jest nadstawić karku za drugiego...i chociaż w danym momencie musiałam zwrócić uwagę synowi, ten gest ze strony jego przyjaciela rozłożyła mnie na łopatki.


Mamy to szczęście, że mieszkamy w bardzo zgranym społeczeństwie młodych rodziców:) Doceniałam tą wartość dopiero, kiedy Gabryś został przedszkolakiem. Dzieci przez te kilka lat pozaprzyjaźniały się i tworzą razem fantastyczną grupę. Obecnie do "dream temu" podwórkowego dołączyła również Nelka. Prawie cała grupą przedszkolną poszli do zerówki, a teraz razem wstępują w szeregi klasy pierwszej. Przyjaciele z podwórka są również przyjaciółmi ze szkolnej ławki:) Każdy zupełnie inny, a jednak tak wiele ich łączy. Wspominam swoje dzieciństwo i większość moich obrazów przeszłości obok mnie stoją moi przyjaciele. Kiedyś myślałam, że te przyjaźnie przetrwają wszystko, dziś wiem, że nie zawsze się udaje. Jednak wiem, że nawet po latach można odbudować te relacje i nadal dogadywać się tak jak kiedyś.

Jestem szczęściarą bo mam swoje ukochane dziewczyny do których zadzwonić mogę zawsze, wiem że będę obok dla mnie, tak samo jak ja dla nich. Patrzę na moje dzieci i mam nadzieję, że oni podobnie jak ja odnajdą swoje bratnie dusze...kto wie może już się znaleźli:)













Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Moja córka taką bratnią dusze poznała w przedszkolu i mimo iż nie chodzą do jednej szkoły cały czas organizujemy im spotkania! Niestety nasza miejscowość to sypialnia dużego miasta i ludzie tu wracają dopiero na noc, brakuje dzieci biegających po ogrodzie :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)