Wada wrodzona, czyli co się dzieje z moim dzieckiem Panie doktorze?


Ten dzień sprawił, że moje serce pękło, a czas na moment się zatrzymał. To miało być pamiątkowe usg, to miał być piękny dzień, kiedy zobaczymy naszą córeczkę. Do dziś nie mam pojęcia czemu pomaszerowaliśmy na nie tak szybko. 22 tydzień ciąży i to moje dziwne poczucie, że coś jest nie tak. Zaczynamy badanie...



Znacie ta minę lekarza, kiedy wykrywa nieprawidłowość podczas badania? To nagłe skupienie i mruczenie pod nosem? Jeśli nie, mam nadzieję, że nigdy tego nie doświadczycie. Diagnoza nie była groźna, wręcz przeciwnie zwykła torbiel, którą powinniśmy obserwować. Kolejne usg za miesiąc. Jednak wyszłam stamtąd straszliwie rozbita. Czułam, że to nie będzie, jak to ujął lekarz, "nic takiego".
14 dni później, trafiłam do szpitala z podejrzeniem rozejścia blizny. W szpitalu podczas usg poprosiłam o spojrzenie na malutką torbiel i już po mnie Pani doktor wiedziałam, że coś się zaczyna dziać. Torbiel powiększyła się dwukrotnie, już nie do końca przypomniała torbiel ponieważ miała zupełnie inną płynność. Pani doktor skierowała mnie do jednej z najlepszych specjalistek od neonatologii noworodka. Kolejne dni oczekiwania... 8 lipca.

Kiedy ponownie stanęłam w drzwiach szpitala Św. Zofii czułam, że dziś dowiem się co się dzieje z naszą małą dziewczynką. Badania usg, które zawsze mnie cieszyły teraz stały się nasza wyrocznią. Każde doprowadzało do podwyższonego ciśnienia i miękkich kolan. Kiedy usłyszałam, że Zoja ma prawdopodobnie podwójny układ kielichowy oraz powiększony moczowód moje serce po raz kolejny zatrzymało się na chwilę. Oczy zrobiły się dziwnie szklane. Ona jest taka maleńka, a już coś się dzieje. To takie kurewsko niesprawiedliwe, że coś dzieje się z naszym dzieckiem na co nie mamy większego wpływu. A może mamy?

Całe mnóstwo badań, które miałam zalecone przez Panią doktor, zostały wykonane, ostatecznie potwierdzając diagnozę. Zoja ma wrodzoną wadę układu moczowego. Kolejna konsultacja przygotowała mnie na najbardziej prawdopodobny scenariusz. Wada jest na tyle poważna, że może dojść do wodonercza. Według lekarza konieczny będzie zabieg, jednakże nie jest ona zagrażająca życiu więc "na spokojnie" zostanie wykonana diagnostyka po porodzie dzięki czemu będziemy cały czas we dwie. Dziś wiem, że wybrałam najlepszy możliwy szpital dla mojego dziecka. Jestem ogromnie wdzięczna za opiekę, którą nas otoczyli, za czas podczas, którego odpowiedzieli na tysiąc moich pytań. Wewnętrznie czuję, że w środku mojego brzucha mieszka mała wojowniczka i da radę. 

W takich chwilach, kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem tworzę wyjście awaryjne. Stworzyliśmy je we dwoje i wierzę, że będzie najlepsze dla naszego dziecka. Zojka czekamy na Ciebie, a razem z nami Twoje nie mogącę się Ciebie doczekać rodzeństwo, Twoje babcie, które już marzą o tym aby Cię porozpieszczać i całkiem sporo szalonych ciotek :) Jeszcze tylko 31 dni maleńka, z takim ogromem wsparcia i miłości damy radę przezwyciężyć wszystko!

Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. Trzymajcie się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Az mam łzy w oczach ��Musi być dobrze trzymajcie się!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że to mała Wojowniczka!!! Będzie dobrze! Trzymamy mocno kciuki i dużo zdrowia życzymy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Macie dobrze ze wykryto to tak wczesnie. U mojego synka w czasie ciąży nikt nic nie zauważył. W wieku 3 lat dziecko dostało strasznych bolesci brzucha. Na usg wyszło wlasnie wodonercze zwane megaureterem. Straszyli nas usunieciem jednej nerki, ma ona tylko 21% uzytecznosci gdzie powinna mieć 50%. W polowie jest martwa, grozili że jak nie usuna moze powstac rak. Jestesmy pół roku po zabiegu przeszczepu moczowodow do cewki ponieważ był zwezony i wszystko przez to. Nerka została, każdy ma nadzieje na poprawe po operacjii. Gdyby tak jak u was wykryto u nas wade tak wczesnie i dziecko dostawalo leki, pewnie byłoby lepiej ale jestesmy dobrej mysli. Trzymajcie sie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo zdrówka dla Was. Obie jesteście wojowniczkami. Dacie radę. Trzymamy mocno kciuki i razem z Wami czekamy na Zojkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój syn urodził się z wrodzonym wodonerczem, o wadzie która ciągle narastala dowiedzieliśmy się na usg polowkowym. Jeździliśmy na konsultację do Łodzi do prof Szaflika. Mam cudownego zdrowego synka, u którego wada wchlonela się sama. Wierzę że wasza historia też zakończy się ogromnym happy endem. Trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję :(. Ja na ostatniej wizycie u ginekologa dowiedziałam się, że moja córka nie rozwija się prawidłowo. Jej nóżki i brzuszek były za małe jak na ten tydzień ciąży i wysłano mnie do szpitala. Od ginekologa wychodziłam ze łzami w oczach. Na szczęście okazało się, że to fałszywy alarm i z małą jest wszystko dobrze, ale mimo wszystko miałam w głowie najgorsze myśli. Mam nadzieję, że i u Was wszystko się dobrze potoczy. Dobrze, że wada została tak wcześnie wykryta. Zawsze to większe szanse na efektywne leczenie, no i można się jakoś psychicznie przygotować. Będę za Was trzymała kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)