Trudne początki karmienia piersią


Piękne są obrazki maluszków ssących pierś matki, która spogląda na swoje dziecko rozanielonym wzrokiem. Wystarczy spojrzeć na maleństwo, pewnie ma około 2 miesięcy, a początki? No cóż, początki karmienia piersią to naprawdę ciężki okres, zwłaszcza dla piersi mamy. Uwierzcie mi tego nie warto dokumentować zdjęciami :) Trzeci raz rozpoczynam mleczną przygodę i cholera nadal boli tak, że pocą mi się kolana...



Karmienie piersią jest zdecydowanie jednym z najlepszych darów jakie możesz podarować swojemu dziecku. Maluszek otrzymuje przeciwciała, cała masę witamin i kształtuje się silna więź pomiędzy mamą, a dzieckiem. Kobieta karmiąca również może cieszyć się całkiem sporą ilością dóbr płynących z tego tytułu: dzięki wydzielaniu się oksytocyny podczas karmienia szybciej obkurcza się macica, szybciej dochodzimy do siebie i tracimy kilogramy po ciąży. Według badań istnieje mniejsze ryzyko zachorowań na raka piersi i można tak jeszcze długo wymieniać.
Teraz należy się zastanowić czemu pomimo tylu plusów sporej części kobiet nie udaje się karmić swoim mlekiem. Mało kobiet o tym mówi głośno, ale prawda jest taka, że początki to istny koszmar. Jednak wystarczy przygotować się do ciężkiego pierwszego miesiąca i później będzie tą uroczą Panią ze zdjęcia patrzącą rozanielonym wzorkiem na swoje dziecko jedzące wasze mleko :)

Hartowanie brodawek

Słyszałam o przygotowaniu piersi na spotkanie z dziąsłami naszego dziecka i wcześniejszym hartowaniu. Bolesna prawda jest taka, że żadna nawet super ostra gąbka nie dorównuje naszemu dziecku. Zaoszczędź sobie wcześniejszych "atrakcji", bo piersi i tak przeżyją swoje podczas pierwszych karmień.
Podobno nie boli, kiedy dobrze włożymy pierś dziecku do buzi.  Hmmm, mam wątpliwości. Oczywiście życzę Wam abyście były w tej grupie, której to się uda :) Ale wystarczy mi wizyta w szpitalu podróżniczym. Większość z nas zagryzając dolną wargę wkładała po raz kolejny brodawkę w te małe usteczka i brała kilka głębszych oddechów. To tak cholernie bolało, że miałam ochotę wyć do księżyca. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości czy aby na pewno dobrze przystawiacie dziecko polecam wizytę w poradni laktacyjnej. Położne na pewno chętnie pokażą wam kilka prostych tricków, ale tak jak mówię bolec najpewniej będzie. Popękane brodawki dobrze smarować swoim pokarmem oraz maściami z lanoliną. Sprawdźcie tylko czy nie trzeba ich zmywać ich przed każdym karmieniem!

Hop do buzi, czyli przystawianie do piersi

To wcale nie jest takie łatwe jakby się wydawać mogło. Po kilku dniach spokojnie znajdziecie swoją technikę, więc nie poddawajcie się! Dzieci często zaczynają płakać i wypluwać pierś, wiele mam błędnie uważa to za znak, że nie mają odpowiedniej ilości pokarmu. Otóż nie do końca tak jest...d Dziecko może być zirytowane wolniej płynącym pokarmem, zwłaszcza jeśli wcześniej miało okazję spróbować mleka z butelki, w której przepływ jest zdecydowanie szybszy. Zoja wkurza się zwłaszcza podczas nocnych karmień. Budzi mnie swoim płaczem, więc już zaczynamy z lekkim poziomem irytacji dziecka Zanim ją dostawie potrafi ze złości kilka razy wypluć pierś. Wkurzające...nawet nie wiecie jak bardzo, ale to tylko noworodek, który się uczy. Ponówmy kilka razy próbę i maluszek zassie :)

Nie ma, nie ma, nie ma "wody" na pustyni

Pokarm często pojawia się dopiero w 2 czy 3 dobie po porodzie. Jest to bardzo częsty przypadek zwłaszcza w przypadku cięcia cedrskiego. Najważniejsze jest ciągłe przystawianie dziecka do piersi. Pamiętajcie, że maluch ma jeszcze spore zapasy z życia płodowego, a jego żołądek jest wielkości naparstka więc naprawdę ta niewielka ilość mleka w piersi początkowo mu wystarczy. Wiele kobiet właśnie wtedy kapituluje dając sztuczne mleko. Zaczyna się błędne koło, kiedy dajemy sztuczny pokarm, nie przystawiamy do piersi tym samym nie pobudzamy laktacji.
Co zrobić? Przystawiać, przystawiać i jeszcze raz przystawiać. Do tego pijemy i jemy. Butelka wody od teraz powinna należeć do Twojego niezbędnika! Warto pamiętać, że miękkie piersi nie oznaczają braku mleka. Ono cały czas się tworzy dopasowując odpowiednią ilość do potrzeb naszego dziecka.  Daj sobie czas, bo w 3/4 dobie wpadnie do Ciebie nawał :) A wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki.

Nawał mleka, co robić?

Położne są zdanie, że należy przystawiać dziecko jak najczęściej do piersi. Niestety czasami nasze dzieci najzwyczajniej w świecie jeść już nie chcą. Zazwyczaj są dwa typy noworodków. Te pierwszy co woli spać, więc raz na 3 godzinki opróżnia pierś i dalej nie ma opcji na dalsze ssanie, bo maluch śpi. To własnie typ Zojki, więc kiedy przyszedł nawał miałam wrażenie, że mój biust za chwilę eksploduje. Maluch ma dodatkowo problem ze złapaniem piersi, bo są napompowane jak balony i naciągnięte do granic możliwości, a złapanie brodawki do łatwych nie należy.
Liście kapusty plus laktator to mój osobisty ratunek. Z lakatatorem trzeba uważać! Musimy ściągać odrobinę mleka, tylko do poczucia ulgi. W przeciwnym razie możemy rozhuśtać jeszcze bardziej naszą laktację. Nawał mija - to jedyne pocieszenie, które mogę Wam zapewnić.

Naprawdę warto!

Uwierzcie mi, że te początkowe kryzysy miną. Dajcie sobie miesiąc i wszystko się pomału wyrówna. Pamiętajcie, że laktacja jest tak naprawdę w naszej głowie. Każda z nas chce zapewnić dziecku to co najlepsze, a takie własnie jest karmienie piersią. Zaciśnijcie więc zęby i do przodu.
Karmienie piersią to tak naprawdę ta wygodniejsza droga, wyjmujesz pierś i już. Nie trzeba wyparzać, zalewać i nosić ze sobą całego arsenału gadżetów do karmienia. Docenisz to zwłaszcza
w nocy :) I co bardzo istotne to ta darmowa opcja :)
Trzymam kciuki za Was dziewczyny!

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Jedna maleńka uwaga, jeśli mogę: lepiej forsować sformułowanie "nałożyć otwartą buzię dziecka na brodawkę". Od razu zaczynamy od dobrych nawyków i nie garbimy się "podając" brodawkę do buzi.
    Więcej tu http://www.kobiety.med.pl/cnol/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi niestety po kilku miesiącach zanikł pokarm :( ale to chyba przez to że miała poród przez cesarkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Fascynujące... ale i przerażające. Świetny blog pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)