Urlop tacierzyński, dlaczego tak ważne są dni z rodziną?



Urlop tacierzyński to 14 dni przysługujących ojcu dziecka z okazji narodzin bądź przysposobienia dziecka. Można go wykorzystać do ukończenia przez malucha 24 miesięcy w przypadku urodzenia dziecka, lub najpóźniej do 7 roku życia w przypadku adopcji dziecka. Wniosek składamy najpóźniej 7 dni przed wykorzystaniem urlopu, i co najważniejsze pracodawca nie ma prawa odmówić. Brzmi rewelacyjnie? Tylko dlaczego tak mało ojców go wykorzystuje?



Kiedy rozglądam się wokół siebie zdecydowana większość maluchów idzie za rękę z mamą. Na placach zabawach, w sklepie czy parku to właśnie kobiety dzielnie dzierżą małe rączki w swoich dłoniach krocząc przed siebie. Słowo "mamo, mamusiu" zdecydowanie zagłusza to równie ważne "tato". Model polskiej rodziny pomimo coraz większych możliwości dla ojców nadal stanowią matki wychowujące dzieci i tatusiów, którzy wieczorami i w weekendy wcielają się w rolę ojców. Kiedy usłyszałam o urlopie ojcowskim, który ma trwać 4 miesiące i być przymusowy dla ojców pomyślałam,  że to w życiu u nas nie przejdzie. Nasze społeczeństwo nie jest na gotowe...podobnie zresztą jak sytuacja ekonomiczna większości rodzin. Zresztą mowa o 4 miesiącach, kiedy to tata stałby się panem domu...a większość znanych mi tatusiów mocno wzbraniała się przed dwutygodniowym urlopem tacierzyńskim, dlaczego tak bardzo większość ojców woli pracować niż wychowywać swoje dzieci? Doskonale zdaję sobie sprawę, że taki model poniekąd tworzy nasz rynek pracy, który z chęcią zatrudnia płeć męską - nie obawiając się o to, że nagle pracownik zniknie na kilka(naście) miesięcy. Jednak nadal uważam, że większość mężczyzn najzwyczajniej w świecie nie chcę podjąć wyzwania uważając, że to "niemęskie" i oddać ten przywilej swojej partnerce.

Osobiście znam jednego tatę, który zdecydował się wsiąść urlop ojcowski, a następnie wychowawczy. Został ze swoją córka, kiedy mama wróciła do pracy. W oczach większości awansował do roli bohatera! Początkowo sama tak odbierałam jego "poświęcenie", ale już za chwilę stuknęłam się w głowę i zrozumiałam, że jeżeli mamy taki obraz mężczyzny zostającego w  domu, to dlaczego kobiety nigdy tego nie słyszą od swoich najbliższych? Dla nas to norma! Obydwoje jesteśmy rodzicami, obydwoje jesteśmy tak samo ważni w życiu naszych dzieci więc dlaczego bohaterski przydomek nie trafia do płci pięknej? Otóż drodzy moim to norma, to kobieta jest piastunką domowego ogniska, a facet powinien ruszyć ze swoją maczugą do lasu w celu zapewnienia lepszego bytu rodzinie.

Kiedy usłyszałam, że branie ojcowskiego jest źle widziane - zwłaszcza w małych firmach - w końcu czemu kobieta miałaby sobie nie poradzić w domu sama? Ojciec ma zarabiać! Szlak mnie trafia, dla mnie rola ojca jest bardzo ważna w naszym domu. Może dlatego, że sama wychowywałam się bez niego, może dlatego, że widzę jak reagują na wspólny czas  z tatą moje dzieci. To tylko, albo aż dwa tygodnie i warto zainwestować swój czas w swoją rodzinę!

Nie umniejszajmy roli ojca, on powinien stanowić jeden z filarów naszej rodziny, a nie tylko być obecny gdzieś obok. Dzielmy się obowiązkami z naszymi partnerami bo na tym właśnie polega rodzina. Mamy wspólnie dochodzić do wszystkiego...dlatego w weekendy to mój mąż urzęduje
 w kuchni razem z Nelą, dlatego rano to zazwyczaj tata pomaga dzieciom doprowadzić się do ładu, dlatego to on chodzi z dziećmi do dentysty, dlatego nie wyobrażam sobie, żeby nie wykorzystał urlopu tacierzyńskiego. Mogłabym tak wymienić bez końca i to nie powinno nikogo dziwić. Marzę aby model partnerski stał się czymś normalnym w polskich domach, ale dopóki same kobiety nie będę o to walczyć dopóty może być to niemożliwe.








Udostępnij:

Komentarze

9 komentarze:

  1. W naszej kulturze tak jest ,że to bardziej kobieta się zajmuje domem i dziećmi,tak ludzie są wychowani,że mama to nie to samo co tato zwłaszcza w pierwszych 3 latach życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie...każdy z nas zapewnia dziecku zupełnie co innego. Jednak uważam, że dla dziecka rodzice są taka samo ważni.

      Usuń
  2. Cieszę się, że coraz więcej ojców docenia czas spędzany z dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio zapytałam syna, czy jak będzie duży, to będzie gotować obiad swoim dzieciom. Cieszę się, że odpowiedział "nie wiem" a nie od razu "nie". Ojciec jest ważny! Cieszę się, że chociaż 14 dni jest tego urlopu dla ojców, a to, że się go traci po roku od urodzenia dziecka, przynajmniej niektórych motywuje, by go jednak brać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że dajecie mu dobry przykład.
      Nastąpiła zmiana zasad i prawo do urlopu traci się wraz z ukończeniem przez dziecko dwóch lat:)

      Usuń
  4. Wiesz... a mi się podoba taki właśnie model rodziny - że kobieta jest duszą i sercem domu, to ona dba o dzieci i męża, a mąż dba w tym czasie o byt rodziny. Nie uważam tego za złe czy staromodne i wcale nie chcę żeby nasze społeczeństwo "dojrzało" do innego modelu. Wręcz przeraża mnie to zniewieścienie wśród męskiej części młodzieży, które się obserwuje. Ojciec jest ważny, bardzo ważny! Ale ojciec ma swoją rolę, a mama swoją i jeśli tylko sytuacja na to pozwala, to uważam taki podział ról za najzdrowszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uważam,że niech każdy żyje chce byle by było mu z tym dobrze.

      Usuń
    2. I tu drogi Anonimowy nie sposób się nie zgodzić:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)