Kosz Mojżesza czy łóżeczko?


Kiedy dowiedziałam się, że niebawem dołączy do nas kolejna mała istotka jednym z pierwszych kroków wyprawkowych był wybór łóżeczka. No właśnie łóżeczka czy może jednak coś innego? Przy Neli doskonale sprawdziła mi się kołyska, więc wiedziałam, że tym razem również zaczniemy od czegoś zdecydowanie mniejszego od standardowego łóżka.



Zarówno Gabryś, jak i Nela w pierwszych miesiącach zdecydowanie woleli być blisko nas, niż leżeć w łóżeczku. Nelka mogła spać w kołysce, jednak po odłożeniu jej do łóżeczka miałam wrażenie, że czuje spory dyskomfort. Dosłownie za chwilę słyszałam płacz i to tyle jeżeli chodzi o łóżeczko starszaków.
 Dochodzę do wniosku, że "czwarty" trymestr ciąży charakteryzuje się tym, że maleństwo lubi być blisko nas. Mniejsze powierzchnie wpływają na jego lepsze samopoczucie. Świetnie się składało, bo wymarzyłam sobie kosz Mojżesza.
Poszukiwałam kosza, który będzie można umieścić na stelażu, i nie będzie on wiklinowy. Wtedy trafiłam na kołyskę Shnuggle. To był starzał w 10! Kosz jest stworzony z miękkiej formowanej powłoki, która dzięki dolnym dziurkom zapewnia spokojny przepływ powietrza. Jest bardzo lekki i największy z jakim się spotkałam.


Zdecydowaliśmy się na stojak w wersji 2 w 1, przede wszystkim ze względu na starszaki, które bardzo chciały bujać Zojkę w łóżeczku. W wersji stojącej jest na wysokości naszego łózka, więc nocą bardzo wygodnie wyjmuję się młodą na karmienie.




Wiele osób odradzało mi kosz, twierdząc, że zakup na 2 miesiące jest bezsensowny. Otóż nie! Przede wszystkim chodziło o komfort Zojki i mój. Sprawdza się doskonale zarówno na nocki, jak i w ciągu dnia. Podczas drzemki mogę spokojnie przenieść młodą w każde miejsce, a ona nadal słodko śpi. Młoda może oswoić się z domem, troszkę dorośnie i wtedy przeprowadzi się do nowego łóżeczka.

Czy warto? Bez żadnych wątpliwości mówię, że to jeden z najlepszych zakupów naszej wyprawki :)
Kupiłabym go raz jeszcze...a na łóżeczko jeszcze przyjdzie czas :)





Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Mamy identyczny i u nas służył aż do 5 miesiąca życia maleńtas i polecam każdemu i zawsze. Jest cudny i praktyczny. Teraz zbieram się do sprzedania swojego, ale jak na niego patrzę to ... taki jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)