Bolesna prawda, czy słodkie kłamstewko?



Będąc nastolatką często rozmawiając z przyjaciółkami zastanawiałyśmy się co jest lepsze. Urocze kłamstewko czy prawda, która może zaboleć. Zdecydowana większość z nas wola usłyszeć prawdę. Minęło kilkanaście lat, zostałam mamą i to ja zaczęła podejmować decyzję, co lepiej powiedzieć swojemu dziecku. Czy można je oszukać, jeżeli tak naprawdę to nie jest nic ważnego. Ot co, rzecz o której jutro zapewne już pamiętać nie będzie. Czy może jednak wziąć na klatę ciężar i powiedzieć, że może nie być kolorowo?


Jakiś czas temu poszłam z Gabrysiem na pobranie krwi. W poczekalni, nie odzywał się słowem tylko siedział i przyglądał się reszcie oczekujących. Kiedy z gabinetu pielęgniarek po raz kolejny usłyszeliśmy płacz, jedno z oczekujących się dzieci zapytało tatę:

- Tato czemu tam dzieci płaczą? Mówiłeś, że nie będzie boleć.
- Oni nie są twardzielami!
- Ale boleć nie będzie?
- No jasne, że nie będzie!

Za chwilę chłopczyk wszedł na pobranie badań i usłyszeliśmy krzyk. Kiedy wychodził widziałam w jego oczach ogromne rozczarowanie:

- Mówiłeś, że nie będzie bolało!
- Zaraz przestanie, nie chciałem Cię straszyć! Nie płacz twardzielu,
- Ja nie jestem twardzielem, bo płakałem, a Ty jesteś kłamczuch!

Gabin odwrócił się do mnie i zapytał czy pobranie krwi boli. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie jest to przyjemne doznanie. Na początku trochę zaboli, ale obiecałam, że mocno złapię go za rękę i damy radę. Gabryś pokiwał głową i zapytał mnie czy będzie mięczakiem, jak się rozpłacze?

- Synu każdy ma prawdo do łez i one absolutnie nie oznaczają czy jesteś osobą o twardym charakterze.
- A ten Pan powiedział inaczej.
- Gabi owszem powiedział i co z tego wynikło?
- No w sumie nic dobrego. A czemu on okłamał tego chłopczyka?
- Wydaje mi się, że chciał zaoszczędzić mu nerwów,
- Mamo to ja chcę, żebyś mnie nie oszczędzała. Wolę wiedzieć!

Kiedy pielęgniarka pobierała krew, młody skrzywił się lekko i mocniej ścisnął moją rękę. Uśmiechnął się i powiedział, że dobrze wiedzieć wcześniej. Wyszliśmy z  gabinetu i znowu usłyszałam, jak mama mówi do dziewczynki widzisz to nic nie boli zobacz jaki chłopiec wyszedł zadowolony. Gabin owszem wyszedł zadowolony, ale dlatego, że dostał dwie naklejki "dzielnego pacjenta" :)

Przyjęłam zasadę, że w naszym domu nie oszukujemy siebie nawzajem. Nie toleruję kłamstwa i moje dzieci doskonale o tym wiedzą. Mówienie prawdy bywa bardzo trudne, zwłaszcza dla naszych dzieci, kiedy np. coś nabroiły. Jednak warto już od początku pokazywać, że prawda jest najlepszym rozwiązaniem, bo ona buduje nasze zaufanie do siebie.

Wieczorem podczas kąpieli Gabin odklejał plasterek w asyście siostry. Słyszałam jak streszczał jej całą historię z przychodni. A na koniec usłyszałam...

- Powiem Ci, że lepiej nie ściemniać, bo to jeszcze gorzej boli.

Więc co? Nie ściemniaj!

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Zdecydowanie prawda. Przecież za chwilę i tak się dziecko dowie... Nie ma sensu ściemniać, bo straci do nas zaufanie. Też staram się zawsze powiedzieć prawdę, oczywiście w taki sposób, by nie przestraszyć dziecka, no ale prawdę a nie wygodniejsze kłamstwa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się mowić mojemu dziecku prawdę, na ile jest to oczywiśćie możliwe

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przy pobraniu krwi córki od razu jej mówiłam, że będzie nieprzyjemnie, lepsza prawda jednak :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)