8 miesięcy Zoi


Czas pędzi jak szalony i w minioną sobotę mieliśmy świętować 8 miesiąc naszej Pyzulki. Z powodu spadku formy i zapoczątkowania dziwnej choroby niestety musieliśmy odpuścić. Ale nie ma tego złego i odbijemy sobie za miesiąc :) Ósmy miesiąc to prawdziwa rewolucja! Zoja nabyła szereg nowych umiejętności i powiem Wam, że dużo się dzieje :)

Podczas ostatnich czterech tygodni działo się tyle, że mam wrażenie, iż opisuję ostatni kwartał, a nie miesiąc. Zoja założyła milowe buty i popędziła do przodu.
 Tak, jak pisałam Wam wcześniej, kiedy dziecko skupia się na rozwoju mowy zazwyczaj rozwój fizyczny stopuje. W zeszłym miesiącu doszło sporo nowych słówek i dźwięków, a w tym mamy jedno nowe słowo i całkiem sporą garść umiejętności ruchowych.

Co się zmieniło lub nie:

- Zoja położona samodzielnie siada, oraz następnie kładzie się na brzuszku;
- zaczęła raczkować;
- staje przy meblach i z ich pomocą porusza się,
- łóżeczko zostało maksymalnie obniżone i zdjęliśmy bok, dzięki czemu podczas nocnych pobudek sama do mnie "przychodzi";
- reaguje na swoje imię i słowo nie, chociaż za bardzo go nie respektuje, w końcu kable to świetna sprawa :)
- rozszerzyliśmy dietę o rybę, białe mięso; 
- nadal podstawą codziennego żywienia jest mleko mamy, je co 3 godziny w ciągu dnia;
- noce przesypia z jedną pobudką. Śpi od 19 do 6 rano;
- ząbków nadal brak;
- mówi mama, tata, Ga- na Gabrysia, nie, baba, daj, am;
- pieluszki rozmiar 4;
- waga 8,5 kg;
- ubranka nosi w rozmiarze 68/74;
- wzrost około 70 cm.

Lęk separacyjny

Od kilku dni lekiem na całe zło jest mama. Zoja jest bardzo pogodnym i uśmiechniętym dzieckiem dopóki jestem w zasięgu wzroku. Każde moje zniknięcie wiąże się ze strasznym płaczem. Tak więc zamieniałam się w typową matkę kangurzycę i chodzimy wszędzie razem. Od kilku dni młoda ma kiepski humor. Podejrzewaliśmy wirusa, jednak badania go wykluczyły. Powodem złego samopoczucia mogą być również zęby. Jedno jest pewne humor nie dopisuje, a co za tym idzie Zoja stała się nieodkładanym bobasem. Dodatkowo nałożyło się to z okresem wzmożonego lęku separacyjnego, więc nasze dnie spędzam głownie na całowaniu, przytulaniu i głaskaniu. 

Rodzeństwo lekiem na całe zło

Gabryś i Nelka to moi osobiści bohaterowie. Dzięki nim spokojnie mogę się wykąpać, pomalować paznokcie i nawet poczytać książkę. Tak, tak zła matka trójki :) Zoja uwielbia z nimi się bawić, ku mojej radości z wzajemnością. Ulubione zabawy to a kuku, łaskotki, wspólne śpiewanie i tańczenie. Dzięki mobilności dołączyła także do zabawy w chowanego. Wyobraźcie sobie, jak ich szuka :) Ja pękam ze śmiechu: ) I o dziwo zawsze znajduje starszaków -  domyślam się, ze to 6 zmysł wspomagany chichotem ukrytego rodzeństwa.

Plan dnia

Zojka ma już ustalony harmonogram dnia, który w ostatnim czasie ze względu na dłuższy dzień uległ lekkiej modernizacji. Pobudka ma miejsce w okolicach 6 rano. Zaczyna dzień od posiłku w postaci mleka mamy, około 8.30 dostaje drugie śniadanie - banan z serkiem / placuszek orkiszowy / jogurt naturalny. Około 9 dostaje pierś, chociaż tu bardziej chodzi o przytulenie i utulenie do snu niż posiłek. Około 11.30 pobudka i mleko mamy. Mamy czas na zabawę. Około 14 jest obiad - kasza / bataty / ziemniaki/ ryż plus zazwyczaj warzywa na parze oraz ryba / białe mięso. Wychodzimy na spacer i od razu udajemy się po starszaki. Resztę dnia spędzamy na dworze - dla młodej mam zazwyczaj owoce oraz bidon z wodą. Wracamy w okolicach 19 na kąpiel Zojki. Ostatni posiłek to pierś w okolicach 19.30 :)














Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)