Zabawy z niemowlakiem, czyli jak bawić się z rodzeństwem


Wspólne zabawy dla starszaków i niemowlaka to ciężki orzech do zgryzienia. Wymyślić zabawy, które nie będą nudzić kilkulatków i jednocześnie nie będą "groźne " dla maluszka. Jedno jest pewne - lato i piękna pogoda bardzo ułatwiają zadanie! Jak rozwijać zmysły niemowlaka? Jak sprawdzić, żeby dzieci uwielbiały spędzać ze sobą czas? Zabawa, zamiast awantur i ciągłe "mamo ona mi psuje" to zdecydowanie to, o czym marzy większość rodziców :)

Bardzo dużo zależy od różnicy wieku dzieci. W naszym przypadku różnica pomiędzy starszakami, a Zoją jest spora. Wynosi 4,5 oraz 7 lat. Dzięki temu mam bardzo ułatwione zadanie. Nela z Gabrysiem rozumieją, że z młodszą siostrą trzeba uważać.

Rozwijamy zmysły

9- miesięczniaki to dzieci które już zazwyczaj stabilnie siedzą. Dzięki czemu możemy zacząć zabawy działające na zmysły dotyku i węchu. Nasze dziewczyny bardzo często razem ze mną gotują. Żeby sprawnie szło mi tworzenie potraw zabieram ze sobą krzesełko do karmienia i razem z Nelą część warzyw oraz przypraw kroimy i odkładamy do osobnego pojemniczka. Tu zaczyna się zabawa.

Nelusia wyjmuje pojedyncze rzeczy i daje do powąchania Zoi. Zdecydowanie najlepiej sprawdzają się warzywa, które można schrupać. Nela, jako fanka gotowania bardzo lubi poznawać skład potraw, a Zoja lubi smakować :) możemy pokroić w plastry ser żółty, w serducha paprykę, cukinie itp. Młoda może spokojnie wziąć te składniki do buzi, a Nela ma frajdę z opowiadania co to jest, jaki ma kolor i kształt.

Zmysł możemy rozwijać dzięki wspólnym zabawom w basenie lub wannie. Nalewamy nie za dużo wody. I bawimy się w statki. Zoja chlapie i robi sztorm, a starszaki pływają swoimi statkami. Banał, a dzięki niemu dzieci nie chcą wyjść z wanny. 

Druga opcja to wyliczanki np. głowa, ramiona, palce nóg, palce nóg, głowa, ramiona, palce nóg, palce nóg, oczy, uszy, usta, nos, głowa, ramiona, palce nóg, palce nóg...
(za każdym razem dotykamy wybranej części ciała)


Złap mnie, jeśli potrafisz

Nie mam pojęcia co ma w sobie ta zabawa, ale nie ma dnia aby dzieci się w nią nie bawiły. To taki zwykły berek tylko w wersji "na czworaka". Zoja dzięki tej zabawie tak udoskonaliła swoje raczkowanie, że zasuwa niczym pendolino :) Uważajcie tylko na zakrętach, bo nie zawsze roześmiany maluch się wyrabia. Skutki ostatniej zabawy są widoczne na czole młodej od tygodnia. Rodzicom nie polecam, bo kolana bolą jak cholera :)


Godzina miłości

Ze względu na Zoję zmodyfikowaliśmy kilka naszych gier. Najlepszą rozrywką, jest gra Bisous Djeco. Pierwotnie ta gra ma na celu uprzyjemnić zasypianie. U nas w tym przypadku sprawdza się średnio, bo dzieci zamiast spać wolą w nią grac. Za to po drobnej zmianie świetnie się sprawdza do zabawy z najmłodszą siostrą. Mamy w niej kilkanaście kart, które oznaczają pocałunki w kolano, brzuszek, noski-eskimoski czy śpiewanie piosenek. Losujemy karty i wykonujemy zadania za pośrednictwem naszej małej dziewczynki. Młoda jest zachwycona jak zostaje zarzucona tysiącami pocałunków, a my spokojnie możemy rozegrać partyjkę :)

Jeśli nie macie gry w domu, nic nie stoi na przeszkodzie aby samodzielnie stworzyć karty :)

Gdzie się schowałaś żabko?

Słynne "a ku-ku" w odrobinę bardziej zaawansowanej wersji. Chowamy się sami, lub chowamy Zoję pod bambusową pieluchą. Starszaki wolą wersję z chowaniem siebie, więc biegną do pokoju i wydają przeróżne odgłosy aby naprowadzić siostrę do swoich kryjówek. Wcześniej uprzedziłam dzieci żeby skrytki nie były za bardzo tajemne, bo młoda się zniechęci i będą nici z zabawy. 
Zaleta tej zabawy to rozwój zmysłu słuchu i nauka nowych dźwięków. Dzieci wydają z siebie odgłosy zwierzątek i młoda próbuje je powtarzać :)  


Naleśnika?

Potrzebny jest nam spory koc, dwójka starszych osobników i jeden maluszek :) Kładziemy malucha na kocu i delikatnie turlamy. Po oswojeniu się z kocem i turlaniem, zaczynamy delikatnie zawijać naszego maluch w naleśnika. Najlepsza zabawa to rozwijanie naleśnika. Jedno z dzieci asekuruje maluszka, drugie pomalutku rozwija. Następnie następuje zamiana ról i starszaki wskakują do koca, stąd potrzebne są jego pokaźne rozmiary :) My bawimy się w tą zabawę albo na trawie albo na piankowej macie żeby zamortyzować ewentualne szarpnięcia.

Kalambury

Zachęcam Was do zakupu kart obrazkowych Poznaję świat. Zoja kiedy sama dostaje do ręki to zaczyna je zjadać. Kiedy do zabawy dołączają straszaki to zaczyna się prawdziwa akcja. Są to karty dwustronne, z jednej strony mają narysowane rzecz/zwierzątko, a z drugiej pojawia się napisany odgłos jaki dane rzecz/zwierzę wydaje. Bawimy się poprzez naśladownictwo. Gabin czyta "kle, kle" zadaniem Nelki jest pokazanie co może się ukrywać za danym dźwiękiem, a Zoja naśladuje. Zajęci są przez dobrą godzinę.







A Wy jak się bawicie z maluchami?

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)