Baśniowe Sady Klemensa


Lato to czas zwiększonej aktywności turystycznej. Piękna aura zachęca nas do całodniowych wypadów. W tym roku postanowiliśmy w urodziny Gabrysia odkryć nieznane i ruszyliśmy do baśniowych sadów Klemensa :) Czy warto je odwiedzić? Moje dzieci zapytane jak się bawiły głośno krzyknęły...!

Sady Klemensa położone są w okolicach Rawy Mazowieckiej. Od razu zaznaczę, że dobrze mieć ze sobą nawigacje ponieważ ich oznaczenia jeszcze lekko kuleją. Park rozrywki jest lekko schowany za drzewami, więc uważajcie żeby go nie przegapić :) A kiedy już dojedziecie i zajrzycie do środka zrozumiecie, że warto tam wpaść.

Jest to zupełnie inny typ parku rozrywki niż te w których byliśmy dotychczas. To miejsce totalnego chill-u. Po raz pierwszy po całodniowym pobycie mogę śmiało powiedzieć, że wyszłam stamtąd bardzo zrelaksowana! Sady istnieją od zeszłego roku, więc spacerując zobaczycie, że ich potencjał nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. Od września dołączy do nich kolejny tor przeszkód!

Zaczęliśmy naszą przygodę od ogromnej plaży. Wszędzie jest pełno leżaków, dwa małe oczka wodne i ogromne pompowane owoce. Starszaki szybko wskoczyły w kostiumy. Tu dobra rada dla Was -  jeśli wybieracie się w słoneczny dzień pamiętajcie o strojach kąpielowych! Piękne słońce, woda z cytryną  i dźwięk radosnego śmiechu. Totalny relaks dla dorosłych i mnóstwo zabawy dla dzieci. Brzmi fantastycznie i uwierzcie mi, że tak jest! Piaskownica była jednym z naszych najdłuższych przystanków ku mojej radości :)

Cały park otoczony jest drewnianą ścieżką dzięki czemu rodzice pchający wózek z młodszymi dzieci mogą bez większych przeszkód poruszać się po całym terenie. Kolejna atrakcja to mini tor przeszkód i ogromna blaszana zjeżdżalnia. Tor wygląda niepozornie dopóki, dopóty nie wejdziesz na niego. Pan Tata postanowił zaprezentować dzieciom, jak należy się poruszać i o mały włos nie pękły mu spodnie, kiedy nogi rozjechały się do szpagatu. Było zdecydowanie było wesoło.

Dla starszaków jest park strachów. Co tam jest nie będę Wam zdradzać w końcu trzeba to zobaczyć na własne oczy! Kolejnym naszym przystankiem były gokarty! Każde dziecko ma możliwość wielokrotnego przejechania toru, jednym wymogiem jest dosięgnięcie do pedałów. Istne szaleństwo . Nela chyba będzie przyszłym rajdowcem, bo w zakręty wchodziła na dwóch kołach śmiejąc się przy tym radośnie.

Ja w tym czasie razem z Zoją spędzałyśmy czas przy strefie trampolin. Młoda zachwycała się trawą i kwiatami, a ja korzystałam z błogiej ciszy. Ciszy rozumiecie?! Zaraz obok strefy trampolin mieści się strefa relaksu. Hamaki i huśtawki pozawieszane na drzewach. Są one odpowiedniej wysokości zarówno dla rodziców jak i dla dzieci. Istnieje możliwość mini pikniku ponieważ do użytku gości porozstawiane są również stoły. My jednak wpakowaliśmy się na leżaki i korzystaliśmy z cudownej atmosfery. Tatko zasnął z Zoją w ramionach,więc zdecydowanie ta strefa relaksu zasługuje na swoją nazwę.

Dla dzieci są jeszcze takie atrakcje jak pociąg, labirynt i strefa dmuchańców. Przy wejściu należy zobaczyć w jakich godzinach można skorzystać z niektórych atrakcji np. gokarty i pociąg są dostępne tylko przez 4 godziny dziennie! W międzyczasie na terenie parku odbywają się różne zajęcia. Nelka skorzystała z zajęć Zumby :)


Bilety:

- dzieci do 2 lat  i osoby niepełnosprawne wchodzą gratis;
- uczniowie/studenci/emeryci 25 zł;
- bilet normalny 29 zł;
- bilety rodzinne 2+1 75 zł;
- bilety rodzinne 2+2 95 zł;
- Bilet urodzinowy 1 zł.

Z kartą dużej rodziny otrzymacie zniżkę 5%. Warto sprawdzać grupon, na tygodniu wejścia zazwyczaj objęte są promocją :)

A co krzyknęły dzieci? Mamo było super, to kiedy tu jeszcze wpadamy? :)























Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)